Francja: wymowne głosowanie w sprawie dozwolonego użytku

Niedawno informowałem o pracach legislacyjnych we Francji. Francuski projekt ustawy DADVSI miał być bardzo restrykcyjny. Odbyło się zapowiadane głosowanie i... Przegłosowano ustawę. Podobnie jak to ma miejsce w Polsce - we Francji również zagwarantowano dozwolony użytek osobisty... Jak mi się wydaje - czasowo.

Serwis Gazeta.pl relacjonuje: "Po serii zwycięstw w walce z serwisami oferującymi darmowe pliki muzyczne w internecie koncerny fonograficzne poniosły w ojczyźnie szampana dotkliwą porażkę. Izba niższa francuskiego parlamentu w środę wieczorem przegłosowała legalizację serwisów darmowej wymiany plików (P2P). Sala posiedzeń była prawie pusta: za poprawkami do ustawy głosowało 30 deputowanych przy sprzeciwie 28. Nowelizację musi jeszcze zaakceptować izba wyższa parlamentu".

Ta relacja jest niedokładna. Po pierwsze - Gazeta.pl pisze o tym, że Francja "może stać się pierwszym krajem na świecie, którego prawo zezwala na darmowe ściąganie muzyki i filmów z internetu". Wprowadzenie dozwolonego użytku osobistego jest dopuszczalne i zgodne z dyrektywą unijną (którą miała implementować przywołana francuska ustawa). Na tej właśnie zasadzie w polskiej ustawie mamy przepisy dotyczące tego użytku (patrz art. 23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych). W związku z tym za niezbyt trafiony uznałbym lead Gazeta.pl. Polskie prawo również na to zezwala. Polskie prawo nie zezwala jednak na publikację (rozpowszechnianie) muzyki i filmów online – bez zgody uprawnionych...

Po drugie: w tej francuskiej nowelizacji nie chodziło wyłącznie o serwisy peer-2-peer. Chodziło generalnie o prawo autorskie. We wcześniejszych doniesieniach na ten temat wskazywałem obszary zainteresowań legislatorów (sił, które za inicjatywami legislacyjnymi stoją) - chodziło również o tzw. "wolne oprogramowanie". Rząd francuski sugerował nawet delegalizację oprogramowania o otwartym kodzie.

Komentując doniesienie o głosowaniu nad ustawą warto jeszcze raz zauważyć, że sala posiedzeń niższej izby parlamentu była prawie pusta. Oznacza to ni mniej ni więcej, że deputowani raczej nie przykładali do tej ustawy większej wagi. Czas świąteczny, sielanka. Dzięki temu mogło odbyć się głosowanie, w którym losy prawa ważyły się stosunkiem głosów 30 do 28 (co daje mniej niż 60 osób). Ale teraz, sądząc po tonie komentarza Gazety, media przystąpią do szturmu. Skoro już teraz czytam w tytule "Koncerny i artyści wściekli na francuski parlament" – ciekawe, jakiej presji zostaną poddani przeciwnicy stopniowego, nieuzasadnionego rozrostu tzw. "własności intelektualnej", zwolennicy równowagi. Nie wierze, że francuska ustawa zachowa dozwolony użytek (chociaż sam jestem jego zwolennikiem). Podejrzewam, że presja przeciwko niemu będzie gigantyczna, i w jej efekcie zostanie wykreślony z przyjmowanej ustawy.

Jak napisałem - presja będzie olbrzymia. Już teraz przecież każdy, kto o takiej równowadze mówi nazywany jest "złodziejem", "marksistą", "alterglobalistą". Zdaje się, że faktycznie w tej batalii nie można być umiarkowanym. Szkoda. Jak się wydaje - umiar i centrum, pewnego rodzaju rozwaga i kompromis w dzisiejszych dniach jest niemożliwy. Dlatego będziemy oglądali jak dysponujące sporym zapleczem finansowym tytułowe koncerny (tytułowe, bo z tytułu artykułu Gazeta.pl) wraz z "artystami" (którzy być może nawet nie wiedzą, że są „wściekli”, ale media zdecydują za nich) będą napierać na francuskiego prawodawcę, by poprawił „wypadek przy pracy”.

Ciekawe, że w Polsce można było usłyszeć w komentarzach dotyczących domu Papieża, że ten dom należy do „wszystkich Polaków”. Ciekawe, że można było usłyszeć przy okazji dyskusji o decyzji właściciela Gubałówki, że powinien on być w jakiś sposób ograniczony w wykonywaniu prawa własności, i że czekamy w Polsce na specjalną ustawę, która pozwoli narciarzom na zjeżdżaniu po prywatnych posesjach, bo prawo powinno im na to zezwalać... W opinii wielu – własność (ta prawdziwa, dotycząca rzeczy, nie zaś sztuczna „własność” dotycząca efektu twórczej pracy intelektu człowieka) ma swoje ograniczenia. Być może z czasem zyska zwolenników teza, że sztuczna „własność intelektualna” również ma jakieś ograniczenia.

Zanim to jednak nastąpi - najpierw musi przejść fala "świętego oburzenia", potem totalnego zacementowania - wszelkimi metodami, również prawnymi (przeforsowanie legislacji) – obecnego status quo. Następnie ściganie. Na razie niewielu zauważyło, że zmieniły się stosunki społeczne, których odpowiednikiem ma być stanowione prawo. Miliony osób zostają na naszych oczach wyjęte poza nawias legalnego działania.

Jeśli dotychczas opisane mechanizmy przebiegu różnych rewolucji społecznych będą działały również w przypadku rewolucji informacyjnej - dopiero po wprowadzeniu tych wszystkich ograniczeń, dopiero, gdy zostanie nałożone totalne "jarzmo intelektualnej własności", dopiero, gdy po jakimś czasie to "jarzmo" zostanie delikatnie poluzowane (warunek niezbędny) - wówczas nastąpi prawdziwa rewolucja społeczna: nastąpi - jak sądzę - wahnięcie w drugą stronę. W stronę bardziej naturalnego opisu zjawisk społecznych przez prawodawcę.

Na razie tematyka ta jest na tyle egzotyczna, że tylko około 60 osób uznało ją za wartą wzięcia udziału w przedświątecznym głosowaniu. Na razie przedstawiciele poszczególnych narodów, którzy dostali mandat, by w ich (narodów) imieniu tworzyć prawa - traktują tą tematykę jako coś na tyle abstrakcyjnego i marginalnego, że uznali, że nie warto nawet przyjść na głosowanie dotyczące tego zagadnienia.

Gdy już rozpocznie się rewolucja informacyjna - pochłonie (jak to rewolucje mają w zwyczaju) swoich piewców. Być może zatem lepiej stać z boku i przyglądać się jak dzieje się historia?

No, ale zanim stanąłem z boku: pogrzebałem nieco w Sieci i już wiem skąd Gazeta.pl wzięła newsa. Oto Bloomberg cytuje wypowiedź, której udzielił Jean-Baptiste Soufron - przedstawiciel the Association of Audionautes. Są też komentarze na Slashdocie. Czekamy jeszcze na to, co powie francuski Senat.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Wokół francuskiej poprawki

VaGla's picture

W serwisie 7thGuard.net toczy się dyskusja wokół poprawek francuskiego Parlamentu. Tam również cytowana jest treść poprawki i jej robocze, polskie tłumaczenie.

Pozwolę sobie na przytoczenie tego tłumaczenia wykonanego przez użytkownika krzy: "Autor nie może zabronić kopiowania dzieła w jakimkolwiek formacie w ramach korzystania z usługi komunikacyjnej on-line osobie fizycznej do prywatnego użytku do celów, które nie są celami komercyjnymi (bezpośrednio lub pośrednio), za wyjątkiem kopii oprogramowania innych niż kopia bezpieczeństwa, pod warunkiem, że kopia ta jest przedmiotem refundacji tak jak przewidziano w art L. 311-4"

Oryginał zaś brzmi: "De même, l'auteur ne peut interdire les reproductions effectuées sur tout support à partir d'un service de communication en ligne par une personne physique pour son usage privé et à des fins non directement ou indirectement commerciales, à l'exception des copies d'un logiciel autres que la copie de sauvegarde, à condition que ces reproductions fassent l'objet d'une rémunération telle que prévue à l'article L. 311-4;"

Sama treść poprawek do ustawy dostępna jest w serwisie celog.fr. Projekt ustawy, poprawki i stenogram z dyskusji w Parlamencie francuskim znajduje sie w serwisie assemblee-nationale.fr. Jest też francuskojęzyczny artykuł poświęcony tej nowelizacji w serwisie Liberation.fr (zastrzegam jednak, że nie znam j. francuskiego (nad czym boleję), więc przyjmuję na wiarę, iż faktycznie ten tekst dotyczy tematu, a nie jakiejś pornografii i bezeceństw)...

Zachęcam również do przeczytania newsa: Jeszcze o dozwolonym użytku
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>