Jak będzie traktowana Biblioteka sejmowa?

Przed świętami odbyła się druga tura konsultacji społecznych dotyczących projektu założeń projektu ustawy o ponownym wykorzystywaniu informacji sektora publicznego. I tak, jak pisałem w tekście genealogicznym - chodzi tu m.in. o rozszerzenie zasad ponownego wykorzystania informacji na informacje znajdujące się w zasobach bibliotek, archiwów i muzeów (w skrócie: BAM). Przy okazji zaś wsłuchiwania się w głosy padające na spotkaniu konsultacyjnym zapisałem sobie myśl dotyczącą jednego z aspektów projektowanej nowelizacji...

Jak wspomniałem - trwają prace nad projektem założeń do projektu ustawy, która ma być implementacją do polskiego porządku prawnego dyrektywy unijnej o ponownym wykorzystaniu informacji z sektora publicznego po nowelizacji tej dyrektywy, a to zakłada ponowne wykorzystanie informacji BAM. Ale przy okazji projektodawcy uznali, że trzeba zrobić odrębną ustawę do re-use, a odrębnie zostawić dostęp do informacji publicznej. Uznali, że dostęp do informacji i ponowne wykorzystanie informacji, to nie jest to samo. Ja uważam, że dostęp do informacji publicznej oraz ponowne wykorzystanie informacji publicznej powinny być w jednej ustawie (m.in., by nie okazało się, że po uzyskaniu informacji w trybie dostępu trzeba będzie składać odrębny wniosek na re-use, albo by nie pojawiły się problemy interpretacyjne w sytuacji, w której ustawa o dostępie i ustawa o re-use będzie posługiwała się delikatnie innymi konstrukcjami, delikatnie innymi definicjami, delikatnie innym zakresem zobowiązanych, delikatnie innym zakresem wyłączeń). Dodatkowo uważam, że powinno się uregulować dostęp, a przy ponownym wykorzystaniu informacji nie powinno stawiać się barier (zatem tu regulacja może być szczątkowa).

Problemy są z re-use efektów pracy instytucji takich jak muzea, biblioteki czy archiwa, bo - jak się podnosi - nie zawsze tam chodzi o "informacje publiczne". Tak się podnosi. Natomiast w czasie konferencji uzgodnieniowej w MAiC zapytałem, jakimi przepisami będzie regulowane ponowne wykorzystanie informacji z sektora publicznego w przypadku biblioteki... sejmowej.

Konstytucja RP w art. 61 ust. 4 przewiduje, że tryb udzielania informacji [publicznej - dopisek mój], o których mowa w ust. 1 i 2 tego artykułu, określają ustawy, a w odniesieniu do Sejmu i Senatu ich regulaminy.

Już cieszę się na lekturę komentarzy ze strony posłów, którzy - być może - wpadną początkowo w stupor, gdy będą musieli przyjąć ustawę, wedle której instytucja "sejmowa" będzie musiała udostępniać (do ponownego wykorzystania) informacje na podstawie ustawy, a dostęp do informacji będzie realizowany na podstawie regulaminu Sejmu. Bo przecież dostęp i re-use informacji - jak chcą autorzy projektu założeń - to nie to samo. Zatem - a to już mój wywód w oparciu o takie założenie projektodawców - Konstytucja mówi tylko o dostępie, więc niech będzie sobie regulamin Sejmu, ale re-use, siłą rzeczy, musi być realizowany jak w przypadku innych bibliotek, archiwów i muzeów.

Dlaczego to taki diaboliczny przykład?

Biblioteka Sejmowa (BS) jest biblioteką naukową; realizuje ponadto zadania archiwum wyodrębnionego oraz muzeum parlamentaryzmu polskiego. Ale Biblioteka Sejmowa jest komórką organizacyjną Kancelarii Sejmu.

Więcej o Bibliotece Sejmowej można przeczytać na poświęconej jej stronie Sejmu.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Nie, nie, nie i jeszcze raz

Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Sygnalizowany problem nie istnieje, a szkoda... Już dawno temu Trybunał Konstytucyjny popełnił był oczywistą oczywistość, że nie można definiować pojęć konstytucyjnych przez pryzmat ustawy zwykłej. Ustawa może sobie odróżniać sam dostęp sensu stricto od re-use, jednak nie ma to znaczenia dla konstytucyjnego rozumienia dostępu do informacji publicznej.

Właśnie w tym sęk

VaGla's picture

Właśnie w tym sęk, że wedle projektodawców dostęp i ponowne wykorzystanie to nie jest to samo pojęcie.
:>
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

a może by tak w ślad ze definicją Tuska

a może należało by zapisać w obu ustawach definicję sformułowaną przez Donalda Tuska
"informacją publiczną jest wszytko co zostało wytworzone za publiczne pieniądze"
i dodałbym w ślad za orzeczeniami NSA
"niedopuszczalne jest stosowanie definicji zawężających w odniesieniu do określania co to są środki publiczne"

a od siebie bym dodał:
ograniczenie dostępu może dotyczyć:
- informacji niejawnych - zgodnie z ustawą
- informacji wytworzonych przez podmioty niepubliczne, które znalazły się w domenie publicznej i nie dotyczą działania podmiotów publicznych a jedynie technologii stosowanych przez te podmioty niepubliczne i ile zostały pisemnie zastrzeżone jako tajemnica przedsiębiorstwa przed udostępnieniem ich podmiotowi publicznemu.

do decyzji o odmowie należy dołączyć taki dokument zastrzegający tajemnicę.

System prawny zna

VaGla's picture

System prawny zna dziś ponad 70 różnych tajemnic prawnie chronionych... Tu trzeba zrobić jakiś porządek w pierwszej kolejności, bo wyjątki gonią wyjątki, które stanowią wyjątki do wyjątków i potem ludzie się gubią. Również urzędnicy zobowiązani do udostępniania informacji.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

system prawny to może nie...

mam wątpliwości czy system prawny

natomiast na pewno praktyka udostępniania informacji i orzeczeń w tym zakresie
- to jest tego mnóstwo i robi się coraz więcej

a swoją drogą - mam wrażenie że poddanie spraw związanych z udostępnianiem informacji publicznej kognicji sądów administracyjnych w wielu sprawach zablokowało całkowicie ten dostęp a sam proces udostępniania znacznie się wydłużył

chyba czas na skargę konstytucyjną w tym zakresie
(zupełnie serio)

A kto powiedział, że

A kto powiedział, że dostęp w Konstytucji oznacza dostęp i re-use?

Nie mam nic przeciwko anglicyzmom

Nie mam nic przeciwko anglicyzmom, ale czy nie można znaleźć lub wymyślić jakiegoś polskiego słowa na "re-use"? To ma walor słowa krótkiego, ale w potocznym i częstym użyciu wygląda pokracznie.

Standardowo to chyba jest "ponowne wykorzystanie informacji", ale być może są inne zgrabniejsze słowa na opisanie tego pojęcia.

re-use

re-use nie podoba mi się z innego powodu
"ponowne wykorzystanie" tak jakby ten kto ma skorzystać z "re-use" wykorzystywał ją ponownie, a tek ktoś korzysta pierwszy raz...

może zamiast "re-use"
korzystanie z informacji publicznej
wykorzystywanie informacji publicznej
albo zupełnie inaczej
wykorzystywanie materiałów publicznych

Zgadzam się

Zgadzam się z powyższymi uwagami. Podkreślanie słowa "ponowne" nie jest w zasadzie potrzebne. "Korzystanie" i "wykorzystywanie" w zupełności wystarczy, brzmi najlepiej, i chyba odzwierciedla oryginalne znaczenie tego pojęcia.

Tak więc popieram tę propozycję jako najlepszą, o ile nie pojawi się jeszcze lepsza.

Ale to jest wykorzystanie

Ale to jest wykorzystanie "ponowne", bo w celu innym, niż zostały wytworzone. Pierwszy raz informacja została wykorzystana np. w celu zaplanowania rozkładu jazdy MPK, a ponownie jest wykorzystywana w celu załadowania do bazy danych aplikacji Transportoid.

Jak już się bawimy w

Jak już się bawimy w szukanie słów, to na ten przypadek bardziej by pasowało słowo "wtórne". A więc wtórne wykorzystywanie informacji publicznej. Przychodzi mi na myśl inne słowo, ale brzmi okropnie: Utylizacja informacji publicznej. ;-)

Nie. Wtórne wykorzystywanie

Nie. Wtórne wykorzystywanie jest już zajęte w języku prawnym, por. ustawa o ochronie baz danych.

czasami jest ponowne a czasami nie

wcale nie zawsze jest ponowne
myślę, że często się zdarza, że w sektorze publicznym coś się wytwarza z czego potem się nie korzysta (z bardzo różnych powodów)

po co w ustawie pisać czy to jest wykorzystanie ponowne czy pierwotne ?

a jak się potem pojawi interpretacja, że skoro sektor publiczny nie wykorzystał, to nie można mówić o ponownym wykorzystaniu i informacja nie podlega z tego powodu udostępnieniu ?
słowo "ponowne" jest potencjalnie groźne jako powód do ograniczenia udostępniania.

z punktu widzenia udostępniania bez znaczenia jest czy jest to "ponowne" czy "pierwotne" wykorzystanie.

Pierwsze wykorzystanie

Pierwsze wykorzystanie informacji to właśnie jej stworzenie - proszę przeczytać definicję ponownego wykorzystania: "wykorzystanie [...] w celach komercyjnych lub niekomercyjnych, innych niż jej pierwotny publiczny cel wykorzystywania, dla którego informacja została wytworzona [...].". Informacja została wytworzona dla jakiegoś celu (mimo tego, że Panu może się wydawać, że nie) i to jest pierwotne, a wszystko, co inne, niż ten cel pierwotny, jest wtórne.

komercyjne/niekomercyjne

nigdy nie twierdziłem, że nie było celu wytworzenia informacji, ale my nie mówimy o celu wytworzenia, ale o wykorzystaniu.

cel mógł być, a potem przestał istnieć (ktoś mógł uznać, że to przestało być celowe, albo np. że wręcz może mu w czymś przeszkadzać (znam takie przypadki) i nigdy nie doszło do wykorzystania tam gdzie materiał powstał.

ale może tak :

materiał publiczny do celów niekomercyjnych wolno używać bez ograniczeń
materiał publiczny do celo komercyjnych wolno używać wg. poniższych zasad
1....
2....
(te zasady w tej dyskusji nie są istotne)

po pierwsze - odszedł bym o mówieniu o ponownym wykorzystaniu informacji - na rzecz jak to tu nazywam "materiału" - wydaje mi się, że takie pojęcie będzie bardziej ogólne

po drugie jakiekolwiek ograniczenia zastosowałbym tylko do użytku komercyjnego
niekomercyjnie niech sobie ludzie robią z tym materiałem co chcą

nie bardzo rozumiem

hub_lan's picture

nie bardzo rozumiem sens wyodrębniania sposobu powtórnego wykorzystania na komercyjny i niekomercyjny zwłaszcza że wszelkie materiały publiczne są w domenie publicznej (o ile nie nałożono jakiejś klauzuli poufności) i to od wykorzystującego zależeć powinna kwestia komercyjności bądź niekomercyjności wykorzystania

jesli na dziś dostane i wykorzystam dane z rozkładu jazdy na swojej stronie a potem napisze płatną aplikację również je wykorzystującą a stronę skasuję to będę się musiał ponownie starać o dostęp? to bez sensu

na dziś w ustawie przeidziana jest możliwość pobrania opłaty

na dziś w ustawie przewidziana jest możliwość pobrania opłaty, przy użytku niekomercyjnym taka opłata w mojej ocenie nie powinna być pobierana nigdy

przy użytku komercyjnym pewnie też nie powinna być pobierana ale tu już bym się tak nie upierał

Pytanie

VaGla's picture

Pytanie o to, czymże jest "użytek komercyjny" i czym się różni od niekomercyjnego - nadal aktualne.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

komercyjne/niekomercyjne

dla mnie :

komercyjny - mający służyć osiągnięciu przychodu
niekomercyjny - nie przewidujący uzyskiwania przychodu

To za proste rozróżnienie chyba

VaGla's picture

Granica między służące osiągnięciu przychodu, a nie przewidujące takiego przychodu, jest słabo wyznaczalna. Czy ten serwis, który sobie prowadzę, ma charakter komercyjny? Nie zachodzą tu transakcje, nie ma też reklam, treść nie jest dostępna warunkowo, w szczególności pod warunkiem wniesienia opłaty. Czy fakt, że prowadzę ten serwis wpływał na osiągane przeze mnie przychody? Pewnie bez tego serwisu nie miałbym różnych propozycji poza serwisowych, które wiązały się również z osiąganiem przychodów.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

zdecydowanie niekomercyjny

serwis jest zdecydowanie niekomercyjny

a te "pośrednie przychody" to w mojej ocenie efekt prezentowanego poziomu i erudycji przede wszystkim

chociaż zapewne niektórzy biorą pod uwagę gremium czytaczy, ale to dość złudne
ja osobiście zakładam, że to co mogę tu przeczytać to osobiste poglądy naszego gospodarza, a nie teksty pisane na komercyjne zamówienie

zdecydowanie mieszasz pojęcia

Pisanie na zamówienie może być niekomercyjne, zaś wyrażanie osobistych poglądów może być źródłem dochodów - i to nawet w przypadku jednej i tej samej osoby.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>