Treści antysemickie na serwerze neostrady
Strona teoretycznie zniknęła, ale jednak można znaleźć jej archiwalne kopie... Tak więc działania stowarzyszenia Nigdy Więcej, które od ponad roku w ramach akcji „Racism Delete” walczy z rasizmem w internecie, jeszcze chyba się nie zakończyły...
Życie Warszawy: "Dwa miesiące trwały naciski na Telekomunikację Polską SA, by usunęła rasistowską stronę internetową ze swojego serwera. Eksperci alarmują: faszyzm w internecie to prawdziwa plaga.
Do niedawna na stronie pod adresem www.robalstudios.neostrada.pl internauci mogli poczytać „dowcipy” o holokauście w rodzaju „co robi Żyd w kominie?”. Czekała tam też na nich seria komiksów pt. „Przygody rabina Chujenbauma”. Strona autorstwa klienta Telekomunikacji Polskiej została już zablokowana. Doprowadzenie do jej usunięcia okupione było jednak niemałym trudem..."

Mógłbym sugerować na przykład zastosowanie robots.txt, tak by archiwa zlikwidowały kopie archiwalne...
Intrygujące memento: W ciągu ostatniego roku Dyżurnet.pl (też prowadzi akcję powiadamiania o treściach niedozwolonych w internecie) zawiadomił Centralne Biuro Śledcze o 33 przypadkach rasizmu. Do sądu trafiło jedynie pięć spraw. Powód? Rasistowskie strony umieszczone są na serwerach za granicą Polski. No właśnie. Dziś zdaje się sądy działają wolno. Coraz częściej prawo stosuje się w taki sposób, że przekonuje się operatorów do działania (czasem operatorzy sami zaczynają działać). Ktoś mógłby napisać taką pracę naukową kiedyś: persfazyjność a prawo oraz praktyka jego stosowania w społeczeństwie informacyjnym. Z drugiej strony to dość niebezpieczne. Wszak sąd jest właśnie od tego, by rozstrzygać spory.

To tylko próbka z listy. Na tej stronie jest (było) 19 "komiksów"...
Na stronie stowarzyszenia Nigdy Więcej w części Racism Delete czytamy:
Jednym z najczęstszych przestępstw popełnianych przy pomocy sieci komputerowej jest propagowanie treści o charakterze faszystowskim (przypominamy, iż zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego z dnia 28 marca 2002 r.: "Propagowanie, w rozumieniu art. 256 i 257 k.k., oznacza każde zachowanie polegające na publicznym prezentowaniu, w zamiarze przekonania do niego, faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa." "Biuletyn Sądu Najwyższego" nr 03/2002). Chcemy zamykać takie serwisy WWW. Możliwe jest to m.in. dzięki stałemu monitorowaniu sieci, przez jak największą liczbę internautów, dlatego bardzo prosimy o zgłaszanie nam polskich stron, które:
- propagują treści rasistowskie,
- nawołują do przemocy na tle rasistowskim, etnicznym lub narodowościowym,
- propagują idee neofaszystowskie lub neonazistowskie,
- wykorzystują faszystowską symbolikę,
- wszystkich innych, które naruszają art.art. 256 i 257 k.k.
O autorze serwisu VaGla.pl Prawo i Internet
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady Informatyzacji działającej przy Ministrze Administracji i Cyfryzacji. Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, Członek Rady Programowej Fundacji Panoptykon oraz członek zespołu doradców Fundacji ePaństwo, wspierających rozwój serwisu Sejmometr.pl. Uczestniczy w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego oraz Forum „Aktywny Obywatel”, działającego przy Instytucie Spraw Publicznych. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Stowarzyszenia Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji, był również Członkiem Rady Informatyzacji I kadencji działającej przy MSWiA oraz Doradcą Społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W ramach prowadzonej działalności gospodarczej występuje w charakterze doradcy, trenera i wykładowcy. Autor publikacji dotyczących prawnych aspektów społeczeństwa "informacyjnego".





problem
problemów, związanych z tym dlaczego jest polityka - jak ładnie to Pan ujął - "perswazyjna" jest kilka, w tym miejscu podniosę dwa moim zdaniem najważniejsze.
z jednej strony osoby, których dobra osobiste zostały naruszone (lub osoby trzecie jesli mają do tego podstawy) zgłaszają się do dostawców usług internetowych, gdyż przede wszystkim osoby umieszczające bezprawnie treści sa anonimowe, za to uzyskanie danych operatora czy administratora to nie problem. były juz nałamach tego przepisu poruszane, nawet całkiem niedawno (jakiś artykuł w Rzepie) na temat tego jak uzyskać dane. niemniej jednak praktyka związana ze straszeniem i pozywaniem operatorów będzie m=być może coraz powszechniejsza.
drugi podstawowy problem to fatalne sformułowanie przepisów ustawy o świadczeniu usług droga elektroniczną. bo co to np. znaczy "wiarygodna wiadomość"? nikt tak naprawdę nie wie. w konsekwencji osoba prowadząca np. usługi hostingowe znaleźć się może między młotem a kowadłem, gdyż zarówno osoba zgłaszająca naruszenia, jak i prowadzący kwestionowany w danym wypadku serwis mogą praktycznie w nieskończoność wymieniać pisma podważając wzajemnie swoje argumenty. a przecież dostawca usług internetowych nie może postawić się w sytuacji sadu i orzekać czy wypowiedzi miały charakter np. ocenny, czy przekroczono dozwoloną krytykę, czy też mieściło się wszystko w konstytucyjnych granicach wolności słowa
Dodaj nowy komentarz