Diebold nie zrobi interesu w Północnej Karolinie

diebold voting machineNo to mamy ciekawy scenariusz związany z otwartymi standardami i administracją publiczną. Firma Diebold Inc. uznała, że raczej zrezygnuje z prowadzenia działalności na terenie amerykańskiego stanu Północna Karolina, niż ujawni kod źródłowy wykorzystywanego oprogramowania władzom odpowiedzialnym za przeprowadzanie wyborów w tym stanie.

Firma Diebold jest producentem takich specjalnych maszyn do głosowania elektronicznego (touch-screen voting machines). W stanie Północna Karolina zaś niebawem zacznie obowiązywać prawo, na mocy którego każdy podmiot, który chciałby zaoferować państwu narzędzia do przeprowadzania wyborów drogą elektroniczną (nie to, że jedynie online, ale np. z wykorzystaniem IT, czyli na przykład właśnie w maszynach dotykowych) winien ujawnić źródła wykorzystywanego oprogramowania. Tak, by dało się sprawdzić jak dane oprogramowanie działa. To logiczne, zwłaszcza po takich aferach, jaki miały miejsce w ostatnich latach. Polecam swój felieton Trudny wybór elektroniczny.

Informacje o stanowisku Diebolda podała agencja Associated Press, zaś przedstawiam ją za The Rregister.

Wynika z niej, że Dibold przestraszył się sankcji karnych w przypadku, gdyby nie spełnił prawnych wymogów. Firma starała się nawet o pewien wyjątek specjalnie dla niej przed sądem hrabstwa Wake (Wake County Superior Court). Sędzia Narley Cashwell jednak nie zgodził się na żadne wyjątki - stąd decyzja firmy: czas zwijać interes w jedym ze stanów.

Jutro władze stanowe mają ogłosić, które firmy w stanie Północna Karolina spełniły już wymogi. Dibold obsługuje obecnie w tym stanie około 20 hrabstw.

A powód? Powód jest prozaiczny. Otóż Dibold Inc. wykorzystuje w swoich maszynach do głosowania oprogramowanie firmy Microsoft. Firma nie ma takiego uprawnienia, by ujawnić źródła tego oprogramowania władzom stanowym.

The Rregister snuje różne przypuszczenia. A to, że gdyby firma Dibold uzyskała licencje od Microsoftu na ujawnienie władzom stanowym kodu oprogramowania i to oprogramowanie zyskałoby akceptację tych władz - miałaby darmową reklamę w reszcie stanów. Gdyby ze względu na błędy w oprogramowaniu jej propozycja była odrzucona - inne stany zaczęłyby się zastanawiać dlaczego i to by raczej firmie nie przyniosło korzyści. Trudno wyczuć czy decyzja firmy o wycofaniu się z rynku jest dla niej dobra czy zła. Natomiast oprogramowanie do przeprowadzanie wyborów zaimplementowane w maszynach do głosowania jest w moim odczuciu bardzo pozytywnym pomysłem. Jawność kodu oprogramowania uruchamia społeczny audyt bezpieczeństwa (wiadomo jednak, że można to obejść, np. w ten sposób, że ujawni się jeden kod, a w konkretnych maszynach zastosuje się zupełnie inny).

Kuba Tatarkiewicz w felietonie dla Computerworlda napisał w zupełnie innym kontekście: "...Całkiem niedawno rząd MA podjął decyzję nie mniej rewolucyjną, choć prawie wcale nie spotkała się ona z odzewem w publikatorach, a i z obywateli mało kto ją świętował. Ba, prawdziwi rewolucjoniści też o niej zdaje się zapomnieli. A przecież przyjęcie przez Wspólnotę zasady stosowania tylko otwartych standardów w IT jest znacznie bardziej rewolucyjne niż małżeństwa gejów..."

MA czyli stan Massachusetts. Robi się ciekawie. Inne stany mają jak widać podobne zasady, jednak podobno Północna Karolina ma najbardziej radykalne. Zobaczymy co napisze Paweł Krawczyk w tekście dla IDG. Miałem wrażenie, że któryś z posłów mówił mi kiedyś jakie to fajne urządzenia do głosowania elektronicznego można by w Polsce dopuścić w powszechnych wyborach... Hmmm....

Czytaj również:

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>