Płaskie, relacyjne, chronione

Granice wyłącznego prawa sui generis do bazy danych, granice dozwolonego użytku danych zgromadzonych w bazach oraz samych baz, wyklarują się pewnie w przyszłej praktyce sądowej. Na razie pozostaje nam obserwować toczące się spory...

Czymże jest baza danych? Zgodnie z definicją ustawową, baza danych oznacza "zbiór danych lub jakichkolwiek innych materiałów i elementów zgromadzonych według określonej systematyki lub metody, indywidualnie dostępnych w jakikolwiek sposób, w tym środkami elektronicznymi, wymagający istotnego, co do jakości lub ilości, nakładu inwestycyjnego w celu sporządzenia, weryfikacji lub prezentacji jego zawartości". Tak stanowi ustawa z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. To dość krótki, bo składający się z siedemnastu artykułów, akt prawny, mający implementować Dyrektywę Europejską z 11 marca 1996 r. o prawnej ochronie baz danych (96/9/EC). Określonej w polskiej ustawie ochronie podlegają bazy danych, z wyłączeniem baz danych spełniających cechy utworu określone w ustawie z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Zdaniem profesorów Barty i Markiewicza, najlepszym artykułem, jaki udało się prawodawcy tego aktu przyjąć, był artykuł siedemnasty: "Ustawa wchodzi w życie po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia" (jedną z wątpliwości związanych z poprawnym zaimplementowaniem zapisów dyrektywy sygnalizowałem w felietonie "Nie było wyjścia, musieliśmy wejść").

Społeczeństwo informacyjne się rozwija. Wraz z nim rozwijają się również liczne techniki komunikacyjne. Automatyczne przetwarzanie danych bez samych baz danych nie mogłoby istnieć. A proces gromadzenia informacji w sposób systematyczny wymaga sporych nakładów zarówno organizacyjnych, jak i finansowych. Obecnie coraz częściej obserwujemy zmianę modelu biznesowego serwisów internetowych - oferują one płatny dostęp do swoich archiwów. Każdy z artykułów tam zgromadzonych chroniony jest przez prawo autorskie. Ochronę takich zbiorów przewidywała już konwencja berneńska z 1886., o ile zestawienie utworów zgromadzonych w taki sposób można by nazwać twórczym. Nota bene: po zapowiedzi wprowadzenia restrykcji na dostęp do archiwów Rzeczpospolitej, ale jeszcze przed ich wprowadzeniem, jeden z internetowych znajomych chwalił się, iż pod swoim linuksem wykonał komendę "wget -m" uzyskując po pewnym czasie kompletny mirror zgromadzonych na serwerze dziennika artykułów. Trwało to kilka godzin, natomiast redakcji dziennika zgromadzenie takiego archiwum zajęło kilka lat...

Z technicznego punktu widzenia bazy danych niezmiernie łatwo skopiować, a same dane w jakiś sposób wykorzystywać. Powstała więc potrzeba prawnej ochrony zbiorów informacji, które same w sobie niekoniecznie muszą być chronione przez prawo autorskie, ale jednak dysponowanie nimi w tej, systematycznej postaci może przynosić konkretny przychód ekonomiczny. Co więcej - to "producent" bazy danych ma czerpać z tego profity, nie zaś - jak w przypadku reżimu prawa autorskiego - "autor" dzieła (różnica dla laika nieznaczna, dla prawnika może okazać się olbrzymia). Powstała więc koncepcja niezależnej ochrony sui generis baz danych, przyznająca producentowi bazy prawa wyłącznego na pobieranie i wykorzystanie danych z bazy.

Posłanka Joanna Fabisiak, będąca przewodniczącą sejmowej podkomisji nadzwyczajnej zajmującej się projektem ustawy referowała w 2001 roku Komisji Prawa Europejskiego: "projekt ów jest nie tylko pionierski w skali Polski, ale również w skali światowej. Wiadomo bowiem, że tylko kilka krajów europejskich posiada podobne ustawy, których pojęcia, podobnie jak omawianego projektu ustawy, pozostają również niedoprecyzowane". Warto tu na marginesie zauważyć, że posłowie w trakcie pierwszego czytania zgłaszali szereg uwag dotyczących niedoprecyzowania pojęć tam proponowanych. Posłanka Fabisiak tłumaczyła: "Materia regulowana przepisami tych ustaw jest zupełnie nowa i podlega stałym przeobrażeniom, zatem niedoprecyzowanie pojęć jest niejako konieczne"...

Z czasem praktyka wymiaru sprawiedliwości rozstrzygnie sygnalizowane problemy. Przykładem głośnych sporów dotyczących zagadnienia jest konflikt pomiędzy tradycyjnymi wydawcami prasy (Wegener oraz PCM) a firmą utrzymującą internetowy serwis prezentujący m.in. ogłoszenia o pracy - Hunter Select BV. W orzeczeniu z 18 lipca 2002 okręgowy sąd w Groningen stwierdził, że kopiowanie ogłoszeń prasowych i umieszczanie ich na stronie internetowej nie stanowi naruszenia uprawnień wynikających z ochrony baz danych. Papierowa, tradycyjna gazeta nie jest (zdaniem sądu) "bazą danych" w rozumieniu duńskiej ustawy o ochronie baz danych z 8 lipca 1999 roku, która stanowi (podobnie jak Polska ustawa) implementacje dyrektywy europejskiej o ochronie baz danych.

Jest szansa, że niebawem na temat ochrony baz danych wypowie się Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Stać się tak może za sprawą szeregu pytań, jakie trafiły tam z sądów w całej Europie. W jednej ze spraw chodzi o to, że brytyjski organizator wyścigów konnych, the British Horseracing Board dochodzi swoich praw przeciwko firmie William Hill Organisation Ltd. Zdaniem dysponentów bazy danych zawierających wszelkie informacje o koniach, dżokejach, zestawieniach wyścigów, etc., firma bezprawnie wykorzystuje (w tym udostępnia) znajdujące się w bazie informacje na swoich stronach internetowych. Dane takie są niezbędne do prowadzenia zakładów bukmacherskich. Problem w tym, że William Hill nie uzyskał stosownej licencji od BHB. W tej sprawie wydała opinie Advocate-General Stix-Hackl: baza danych pod rządami stosownej dyrektywy europejskiej musi być rozumiana szeroko. Dyrektywa chroni już sam fakt poczynienia nakładów na stworzenie bazy, nie chroniąc bezpośrednio samych informacji tam zgromadzonych. Interesujące mogą być rozważania dotyczące potencjalnego naruszenia prawa do bazy danych nawet jeśli dane pochodzą z innych dostępnych źródeł takich danych (w przypadku William Hill Organisation Ltd dane były zbierane z takich źródeł jak prasa, radio, telewizja, które na podstawie stosownej licencji udzielonej przez BHB publikują dane na dzień przed wyścigiem).

W Europie toczą się również inne spory prawne, które dotyczą omawianej problematyki, w szczególności firma Fixtures Marketing Ltd zbiera w bazie specyficzne dane związane z rozgrywkami ligowymi piłki nożnej (the Premier League oraz the Scottish Football League), z których korzysta (zdaniem Fixtures Marketing bezprawnie) fiński bukmacher Oy Veikkaus AB oraz szwedzki AB Svenska Spel. W Grecji zaś dane wykorzystuje (na podobnej zasadzie) Organismos Prognostikon Agonon Pododfairou AE (OPAP).

Z problematyką ochrony baz danych wiąże się szereg innych rozterek. Jeśli zbiór zawiera dane osobowe - zastosowanie będą miały przepisy dotyczące ochrony tych właśnie danych. Jeśli baza zawierać będzie tajemnice przedsiębiorstwa - ujawnienie takich danych może stanowić delikt nieuczciwej konkurencji. Łatwo wyobrazić sobie naruszenie lub zagrożenie dóbr osobistych osoby fizycznej czy prawnej w wyniku ujawnienia pewnych informacji znajdującej się w bazie danych. Uzyskanie zaś danych w wyniku przełamania zabezpieczeń lub ujawnienie takich danych mogą okazać się czynami zagrożonymi karą pozbawienia wolności na podstawie stosownego przepisu kodeksu karnego. Część zaś danych będzie musiała być powszechnie dostępna, jeśli uzna się pewnego rodzaju informacje za informacje publiczne. Co więcej! Obywatele zyskują w stosunku do takich informacji prawo dostępu. Tym bardziej to istotne, że na podstawie rozporządzenia dotyczącego BIP: informacje publiczne zawarte w Biuletynie organizuje się w postaci baz danych, a ich udostępnianie odbywa się w oparciu o mechanizmy baz danych. Pytanie tylko, czy dane takie będą mogli wykorzystywać w sposób nieograniczony?

Pytań jest znacznie więcej. Prawo autorskie stwierdza, że przedmiotem prawa autorskiego są zbiory, antologie, wybory, bazy danych spełniające cechy utworu. Co więcej. Dotyczy to również takich baz, które zawierają nie chronione materiały, o ile przyjęty w nich dobór, układ lub zestawienie ma twórczy charakter. Czy bazę można chronić kumulatywnie: zarówno na podstawie przepisów prawa autorskiego jak i przepisów o ochronie baz danych? Prawo autorskie odnosi się czasem szczegółowo do baz danych, np. na gruncie polskiego prawa autorskiego w przypadku baz danych spełniających cechy utworu zezwolenie twórcy jest konieczne także na sporządzenie opracowania (art. 2 ust. 2, chociaż ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych w innych jeszcze przepisach przywołuje bazy danych). Ten problem rozważa wciąż polska doktryna prawa...

Wyobraźmy sobie kompletną bazę danych wszelkich możliwych informacji z jakiejś dziedziny. Niechby to była kompletna baza danych wszelkich aktów prawnych (obowiązujących i uchylonych, lub też takich, które wejdą w życie za określony czas). Prawo autorskie przewiduje, że nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego akty normatywne lub ich urzędowe projekty, urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole, opublikowane opisy patentowe lub ochronne, proste informacje prasowe. Podczas cytowanego wyżej posiedzenia komisji Poseł Waldemar Pawlak wyraził pewną obawę. "Dostępność do aktów prawnych musi być gwarantowana i żaden zabieg czy środek techniczny nie może utrudniać do nich dostępu. Oczywiście konstrukcja bazy danych powinna podlegać ochronie, ale akty prawne znajdujące się w takiej bazie nie mogą jej podlegać". Wątpliwości te rozwiał przedstawiciel Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który odpowiedział: "z całą stanowczością pragnę powiedzieć, że teksty aktów prawnych nie będą objęte ochroną prawną".

Wszystko jakby jasne... Wracając jednak do zasygnalizowanych sporów europejskich. Wszak informacja dotycząca startu jakiegoś konia w jakiejś gonitwie, informacja dotycząca dosiadającego tego konia dżokeja, oraz informacja o wcześniejszych porażkach i sukcesach konia i dżokeja, każda pozbawiona jakiegokolwiek komentarza, może być uznana za prostą informację prasową (a więc podobnie jak akty normatywne nie będącą przedmiotem prawa autorskiego), to jednak wykorzystanie takich informacji może stać się powodem sporu prawnego. Można byłoby mieć wiele wątpliwości, gdyby wykorzystujący jakieś informacje z bazy danych, czerpał je za pomocą automatycznego oprogramowania (scraper, harwester) bezpośrednio z bazy, lub publikującego je interfejsu... Czynność taka byłaby - jak się wydaje - deliktem nieuczciwej konkurencji (tu warto odesłać do rozważań Pierwszego Okręgowego Sądu Apelacyjnego USA w przedmiocie "nieautoryzowanego dostępu do strony webowej" (unauthorized access to a website), które miały miejsce przy okazji rozstrzygania sprawy EF Cultural Travel v. Zefer Corporation w lutym 2003 roku, czy też do rozważań sądów mających miejsce przy okazji rozstrzygnięć dotyczących stosowania tzw. głębokich linków - deep linking).

W jednej z sygnalizowanych wyżej spraw dane były jednak zbierane z innych, niż sama baza, źródeł... Czy sam fakt poczynienia nakładów związanych z zebraniem danych, będzie powodował powstanie wyłącznego prawa do informacji w każdym przypadku, nawet jeśli dotyczą pewnych faktów dostępnych "powszechnie" z innych źródeł? Granice takiego prawa, granice dozwolonego użytku danych zgromadzonych w bazach oraz samych baz, wyklarują się pewnie w przyszłej praktyce sądowej. Na razie pozostaje nam obserwować toczące się spory.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>