Sto i jeden serwisów administracji publicznej

Stawiam tezę, że sprawdzenie poprawności kodu wykorzystanego języka opisu dokumentu powinno być pierwszym etapem odbioru zleconej pracy polegającej na opracowaniu dla organu administracji publicznej serwisu internetowego...

Wszystko zaczęło się szesnastego grudnia, kiedy Rada Ministrów zapoznała się z informacją ministra spraw zagranicznych na temat projektu portalu internetowego "Panorama Polski". Serwis dostępny jest w czterech językach: angielskim, niemieckim, hiszpańskim i francuskim. W przygotowaniu jest także wersja rosyjska. Serwis zawiera najważniejsze fakty na temat położenia, ludności, historii i atrakcji naszego kraju. Zgodnie z informacją Centrum Prasowego Rządu planuje się, że oglądalność serwisu osiągnie 350 tys. stałych użytkowników miesięcznie (w skali rocznej zaś 1,8 mln). Ten serwis ma być wizytówką Polski poza jej granicami. Ma mieć status oficjalnej strony promocyjnej Polski.

Nieco wcześniej zaprezentowano wyniki badań, zgodnie z którymi tylko 6 proc. Polaków deklarowało, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy korzystało z internetowych stron rządowych. Te dane wynikają z trzeciej edycji badania The Government Online, zrealizowanego przez firmę TNS w 32 krajach - w tym w Polsce - przez TNS OBOP.

Na takim tle postanowiłem przeprowadzić pewien prywatny eksperyment: przebadałem 101 oficjalnych serwisów internetowych administracji publicznej znajdujących się w katalogu popularnego portalu internetowego. Z mojego eksperymentu wynika, że 100% przebadanych serwisów jest niezgodna ze standardami tworzenia zasobów internetowych. W badaniu wykorzystałem walidator udostępniony online przez The World Wide Web Consortium. Nota bene - również wspomniana na wstępie "Panorama Polska" wykazuje błędy przy próbie sprawdzenia jej poprawności.

Nie chodziło o to, by ocenić jakości serwisów pod kątem ich nawigacji, estetyki albo ilości udostępnianych treści czy usług. Z czystej ciekawości sprawdzałem jedynie, czy ich kod jest poprawny. Przeprowadzony eksperyment był w istocie sztuką dla sztuki. Zdaniem komentatorów eksperymentu z grupy pl.comp.www bardziej miarodajne wyniki dałoby sprawdzenie zgodności serwisów ze standardami Web Accessibility Initiative (WAI) - a te standardy są również istotne ze względu na wymogi Unii Europejskiej - The Communication to the Council, the European Parliament, the Economic and Social Committee, and the Committee of Regions, regarding eEurope 2002 - Accessibility of Public Web Sites and their Content, z 25 września 2001. Wychodzę z założenia, że warto zwrócić uwagę na fakt istnienia standardów. Brak zgodności z nimi nie sprzyja popularyzacji internetowych serwisów publicznych, a tym samym nie służy budowaniu społeczeństwa informacyjnego.

Stawiam tezę, że sprawdzenie poprawności kodu wykorzystanego języka opisu dokumentu powinno być pierwszym etapem odbioru zleconej pracy polegającej na opracowaniu serwisu. Po spełnieniu tego warunku można zacząć ewentualnie oceniać pozostałe elementy witryny. O tym, że można napisać duży i popularny serwis, który jednocześnie będzie uzyskiwał pozytywną ocenę walidatora W3C świadczy przykład jednego z największych polskich portali (również z Polską w nazwie). Sprawdzając dostępnymi metodami poprawność napisania strony unika się (być może) wydawania pieniędzy publicznych na serwis, którego nie będzie można zaprezentować obywatelom. Warto zauważyć, że poprawne stosowanie standardów kodowania serwisów internetowych ułatwia wykorzystywanie zgromadzonych w ich ramach zasobów również przez osoby niewidome i słabo widzące (rok 2003 był europejskim rokiem osób niepełnosprawnych).

Tymczasem trwają prace nad ustawą o informatyzacji, nad prawem zamówień publicznych, dyskutuje się problem neutralności technologicznej państwa. W trakcie prowadzonych dyskusji pamiętajmy, że istnieją takie dokumenty jak np. załącznik do rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 3 lipca 2002 r. (wydanego na podstawie art. 28 ust 5 ustawy z dnia 6 lipca 2001 r. o gromadzeniu, przetwarzaniu i przekazywaniu informacji kryminalnych). Załącznik ten to "Wzór strukturalny elektronicznej karty zapytania", w którym znalazł się wprost cytowany fragment kodu XML (wraz ze znacznikami tego języka). Nie zapomniano w tym dokumencie nawet o "wykomentowanym" zapisie: "W3C Recommendation for XML version 1.0 Second Edition 6.10". W świetle efektów swojego eksperymentu zastanawiam się, czy przygotowanie stosownej karty zapytania w oparciu o ministerialny wzór będzie zgodne z zadeklarowanymi tam założeniami i jak to będzie wpływać na ogólny stan bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>