Rada Prasowa przy Prezesie Rady Ministrów i pytanie, czy obywatel może zignorować przepisy o konieczności płacenia podatków

Konstytucja RP z dnia 2 kwietnia 1997 r. stwierdza, w art. 156, że za naruszenie Konstytucji lub ustaw, a także za przestępstwa popełnione w związku z zajmowanym stanowiskiem, Członkowie Rady Ministrów ponoszą odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu. Dla potrzeb tego wywodu zostawię, tymczasem, na boku owe przestępstwa. Zignorowanie przepisu rangi ustawowej jest, moim zdaniem, naruszeniem ustawy. Jeśli obowiązująca ustawa stwierdza, że przy Prezesie Rady Ministrów działa Rada Prasowa oraz, że członków tej Rady powołuje Prezes Rady Ministrów na okres 3 lat, a jednocześnie takiej Rady Prasowej nie powołano, to - jak uważam - wszyscy Prezesi Rady Ministrów w Rzeczypospolitej pod rządami obecnej Konstytucji RP, którzy nie powołali Rady Prasowej, popełnili delikt konstytucyjny. Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że uchwałę o pociągnięciu członka Rady Ministrów do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu podejmuje Sejm i to na wniosek Prezydenta Rzeczypospolitej lub co najmniej 115 posłów i musi ją przegłosować większością 3/5 ustawowej liczby posłów. Dlatego też nie spodziewam się, że wszyscy premierzy, którzy nie powołali Rady Prasowej, odpowiedzą za to przed Trybunałem Stanu. A ostatni raz Radę Prasową powołano w... 1985 roku. Oznacza to, że delikt konstytucyjny popełnili praktycznie wszyscy premierzy "wolnej Polski", niezależnie od tego, jaki "kierunek" realizowało (lub jedynie głosiło) ugrupowanie, z którego się wywodzili. Skoro może być tak, że premier rządu wybiera sobie przepisy ustawowe, które chciałby stosować, a te, które nie są dla niego wygodne ignoruje, to to właśnie dziś znaczy "demokratyczne państwo prawne", o którym mowa w art. 2 Konstytucji RP, a z którego Trybunał Konstytucyjny wywiódł już tak wiele różnych zasad konstytucyjnych.

Temat Rady Prasowej zasygnalizowałem w tekście O Przeglądzie Legislacyjnym i o tym, że zmienił się ustrój. Analizując działania Rady Legislacyjnej, która działa sobie przy Prezesie Rady Ministrów, a która - jak się potem dowiedziałem - dysponuje rocznym budżetem w wysokości 769 tys. zł (por. Umowy z autorami i "tworzy się" Radę Programową Przeglądu Legislacyjnego), postanowiłem przyjrzeć się również Radzie Prasowej, która dumnie wymieniana jest w menu Biuletynu Informacji Publicznej Rady Ministrów wśród Organów pomocniczych Prezesa Rady Ministrów. Oczywiście żadnych informacji o tej radzie BIP nie udostępnia. Nie wiedziano najpewniej, jak sobie z tym poradzić, zatem zwyczajnie wklejono w miejsce, w którym powinny być jakieś informacje o tej Radzie, treść ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe.

Wiadomo, że ustawa jest przestarzała. Wiadomo, że znaleźć w niej można relikty PRL, a to na przykład w art. 2, zgodnie z którym "Organy państwowe zgodnie z Konstytucją Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i zadań...". No, ale przecież w tym serwisie zajmuję się prawnymi aspektami obiegu informacji, dla których ustawa Prawo prasowe jest dość zasadniczą regulacją prawną... Ponoć budujemy nowoczesne "społeczeństwo informacyjne"...

Rada Prasowa też jest takim "reliktem". Zgodnie z art. 17 ust. 4 ustawy Prawo prasowe - Rada Prasowa ma charakter opiniodawczy i wnioskujący w sprawach dotyczących prasy i jej roli w życiu społeczno-politycznym kraju. W rozporządzeniu Prezesa Rady Ministrów z dnia 1 lipca 1984 r. w sprawie zakresu działania oraz trybu powoływania i działania Rady Prasowej napisano, że Rada owa ma się "przyczyniać do zwiększenia roli prasy w rozwoju socjalistycznych stosunków społecznych, a w szczególności do tworzenia warunków umożliwiających zaspokajanie potrzeb informacyjnych społeczeństwa oraz do kształtowania na wysokim poziomie kultury politycznej wzajemnych stosunków pomiędzy organami administracji i innymi podmiotami życia publicznego a prasą".

I to rozporządzenie wykonawcze do ustawy Prawo prasowe wciąż jest aktem prawnym obowiązującym.

Inne rozporządzenia, jak np. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 9 lipca 1984 r. w sprawie trybu udostępniania prasie informacji oraz organizacji i zadań rzeczników prasowych w urzędach organów administracji państwowej, zwyczajnie uchylono. Ale nie uchylono Rozporządzenia określającego zakres działania i tryb powołania rady Prasowej, które stanowi wykonanie obowiązującego cały czas przepisu art. 17 ust. 5 ustawy Prawo prasowe.

Nota bene Parlament w swej łaskawości raczył parę razy nowelizować ustawę Prawo prasowe. Pousuwano z niej kilka przepisów. Obecnie cały art. 18 jest skreślony, a 30 maja w 1989 roku go modyfikowano. To też był przepis odnoszący się do Rady Prasowej. Wraz z ustawą z dnia 11 kwietnia 1990 r. o uchyleniu ustawy o kontroli publikacji i widowisk, zniesieniu organów tej kontroli oraz zmianie ustawy - Prawo prasowe całkiem skreślono art. 18. Przy okazji zmodyfikowano jednak przepisy art. 17 ust. 2-6 tej ustawy, nadając im obecne brzmienie, a więc pozycję Rady Prasowej.

Cóż tu jeszcze dodać? Może to, że rządzące w Polsce ugrupowania wielokrotnie dysponowały większością, która pozwalała im, często w błyskawicznym tempie, procedować przeróżne propozycje normatywne. Czasem wystarczyły dwa lub trzy dni, by projekt ustawy przeszedł w Sejmie przez całą ścieżkę legislacyjną. Pokazuje to, że jak się chce, to można zmienić przepis. Przepisów o Radzie Prasowej jednak nie zmieniano. Najwyraźniej "racjonalny ustawodawca" chce, by taka Rada istniała przy Prezesie Rady Ministrów i najwyraźniej chce również, by ją Prezes Rady Ministrów powoływał.

Krótko mówiąc - przepisy o Radzie Prasowej obowiązują, chociaż były warunki do tego, by te przepisy usunąć z systemu prawnego. Nie zrobiono tego.

Skoro Biuletyn Informacji Publicznej nie dostarczył mi informacji na temat mnie interesujący - postanowiłem sprawdzić, kto w tej Radzie jest i jakie owa rada podejmuje uchwały. Mając też informacje na temat budżetu Rady Legislacyjnej pomyślałem, że sprawdzę również, czy zabezpieczono jakieś środki dla Rady Prasowej i ew. jak są one konsumowane. 31 maja 2013 roku złożyłem do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów wniosek o dostęp do informacji, w którym zawnioskowałem o udostępnienie następujących informacji publicznych:

1. Aktualnego składu Rady prasowej, powołanej przez Prezesa Rady Ministrów na podstawie art. 17 ust. 2 ustawy Prawo prasowe, wraz z informacją na temat przewodniczącego, jego zastępcy oraz sekretarza Rady;

2. W przypadku niepowołania Rady prasowej obecnej kadencji – informacji na temat ostatniego z powołanych na podstawie art. 17 ust. 2 ustawy Prawo prasowe składu Rady prasowej wraz z informacją na temat przewodniczącego, jego zastępcy oraz sekretarza Rady ostatnio powołanej;

3. Treści opinii i wniosków, które zostały przyjęte przez Radę prasową obecnej kadencji, a w przypadku niepowołania Rady prasowej obecnej kadencji – treści opinii i wniosków, które zostały przyjęte przez Radę prasową w ostatniej kadencji, w której członkowie Rady prasowej byli powołani;

4. Informacji na temat wysokości środków budżetowych przeznaczonych w budżecie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na obsługę Rady prasowej w latach 2007- 2013 (z podziałem na poszczególne lata) wraz z informacją na temat poszczególnych zadań realizowanych przez Radę prasową, jeśli takie pozycje wspomnianego budżetu są wyszczególnione.

Dwa dni temu, po przekroczeniu zresztą ustawowych 14 dni danych przez ustawę na udostępnienie żądanych informacji publicznych, otrzymałem z KPRM następującą informację w odpowiedzi:

Szanowny Panie, w odpowiedzi na wniosek z 31 maja dotyczący informacji o działalności Rady Prasowej uprzejmie informuję, że KPRM dysponuje jedynie dokumentacją dotycząca Rady Prasowej z okresu 1984-1988. W materiałach znajdują się powołania członków Rady Prasowej na okres kadencji w latach 1985-1987. Do pełnienia funkcji przewodniczącego wskazany został Józef Królikowski.

Ponadto uprzejmie informuję, że KPRM nie planowała środków budżetowych na realizację zadań poszczególnych komórek organizacyjnych (w tym Rady Prasowej) wchodzących w skład urzędu.

W załączeniu przekazuję znajdującą się w dokumentacji listę członków Rady Prasowej.

Był też sygnalizowany załącznik - plik PDF zawierający zeskanowaną listę Członków Rady Prasowej przy Prezesie Rady Ministrów, na której, poza nienumerowaną pozycją, ujawniającą p. Jana Czapczyńskiego (wpisanego na szczycie listy czerwonym ołówkiem jako Sekretarza Wykonawczego), znajduje się również 59 (słownie: pięćdziesiąt dziewięć) osób. W skład Rady Prasowej przy Prezesie Rady Ministrów w kadencji 1985-1987 wchodziło zatem 60 osób. Są tam m.in. nazwiska dwóch pułkowników, z czego jeden, płk. Symforian Chwiłkowski (skądinąd wiadomo, że to autor porywającej pracy pt. "Wskazówki metodyczne do cyklu: Postępowe i rewolucyjne tradycje państwa i narodu polskiego", która została wydana przez Główny Zarząd Polityczny Wojska Polskiego w 1966 roku) został przekreślony ołówkiem - z adnotacją, że zmarł, a w jego miejsce wpisano nazwisko płk. Mariana Wiesława Jurka.

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie przekazała mi żadnej opinii Rady Prasowej. Z treści odpowiedzi wnioskuję również, że po roku 1987 Prezes Rady Ministrów nie powołał składu Rady Prasowej na kolejną, trzyletnią kadencję. A przepis ustawy jest i obowiązuje, nie został wykreślony przez Parlament, chociaż w "wolnej Polsce" była ku temu wielokrotnie sposobność, a sam Parlament się Radą Prasową zajmował, modyfikując przepisy jej dotyczące. Nie powołano Rady Prasowej a - co sygnalizowałem wyżej - Członkowie Rady Ministrów ponoszą odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu za naruszenie ustaw.

Gdybyśmy zatem żyli w państwie, w którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji RP), gdybyśmy żyli w państwie, które jest demokratycznym państwem prawnym (art. 2 Konstytucji RP) i gdybyśmy żyli w państwie, w którym członkowie rządu nie wybierają sobie przepisów, które mają ochotę stosować - wszyscy premierzy owej "wolnej Polski", poczynając od p. Tadeusza Mazowieckiego, p. Jana Olszewskiego i p. Jana Krzysztofa Bieleckiego, przez p. Waldemara Pawlaka, p. Józefa Oleksego, p. Włodzimierza Cimoszewicza, a także p. Jerzego Buzka, p. Leszka Milera, p. Marka Belkę, jak również p. Kazimierza Marcinkiewicza, p. Jarosława Kaczyńskiego, a zakończywszy na obecnym Prezesie Rady Ministrów, czyli na p. Donaldzie Tusku - wszyscy ci premierzy powinni odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu za delikt konstytucyjny.

Tymczasem właśnie brak stosowania obowiązujących przepisów, względnie nie poprawianie wadliwego prawa, powoduje, że obywatele nie potrafią często powiedzieć, jakie to prawo jest. Wielu obywateli ma wrażenie, że państwo jest wobec nich opresyjne (pozdrowienia dla p. Romana Kluski), pewnie wielu też uważa, że objęcie władzy publicznej to w istocie objęcie kierownictwa nad folwarkiem, z którego należy wycisnąć co się da.

Czy jeśli można zignorować ustawowy, obowiązujący przepis, mówiący o działaniu i powoływaniu Rady Prasowej przez Premiera, to obywatele mogą też zignorować te przepisy, które mówią o konieczności płacenia podatków? Bo może można, tylko ja jestem frajerem?

A dla ciekawych - Skład Rady Prasowej przy Prezesie rady Ministrów w kadencji 1985-1987 (PDF). Może ktoś zechce uzupełnić Wikipedię o te, jakże historyczne dla Polski, sylwetki.

Przeczytaj również: Kwartalny raport z walki z anomią.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Trybunał Stanu do likwidacji...

Może czas, by najwyżsi rangą funkcjonariusze państwa odpowiadali za naruszenie Konstytucji nie przed Trybunałem Stanu, ale przed zwykłym sądem, na wniosek dowolnego obywatela?

Desuetudo

Desuetudo

Delikt

VaGla's picture

Delikt konstytucyjny.

A jeśli desuetudo, to tak pewnie jest i z przepisami o Trybunale Stanu, a także przepisami o referendum ogólnopolskim, czy przepisami karnymi penalizującymi nieudostępnienie informacji publicznej. Generalnie koncept "demokratycznego państwa prawnego" jest objęty wówczas "odwykaniem"...

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Odwyk

hub_lan's picture

Czy odwyk od stosowania prawa (KPA) w wielu zakresach (np notoryczne niedotrzymywanie czasu odpowiedzi na wnioski/pisma stron postępowania administracyjnego (mam w dokumentach przypadek odpowiedzi ministra infrastruktury po 2 latach) pomimo słania przypomnień i ponagleń (zresztą podobnie ma się sprawa w innych instancjach)) może zostać z biegiem czasu uznany za formę zgodną z prawem?

Terminy tzw. instrukcyjne.

W zadnych przepisach ustawowych nie ma pojecia termin instrukcyjny, ale wszyscy urzednicy uwazaja, ze wszystkie terminy sa dla nich instrukcyjne (czyli takie do ktorych nie musza sie stosowac i nic sie nie stanie, jesli nie beda tych terminow przestrzegac), ale dla zwyklego obywatela juz wszystkie terminy sa zawite, a nie instrukcyjne. Dlaczego?
Ten przekret z terminami to jest najwiekszy przekret jaki od lat sie utrzymuje i ma sie "dobrze", tak dobrze, ze nawet nie probuje sie tego prawnie uregulowac, aby stworzyc choc pozory dzialania zgodnego z prawem (pewnie sie boja, ze ktos wowczas wskaze na naruszenie art. 32 Konstytucji RP?).

Zadne normy prawne nie

Zadne normy prawne nie wprowadzaja takiego pojecia jak termin instrukcyjny. Zas zgodnie z art. 7 Konstytucji RP, ktory stanowi "Organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa." przyjmuje sie, iz oznacza to, ze zadne panstwowe organy nie moga dzialac w sposob dowolny, a tylko i wylacznie tak jak stanowi przepis normatywny. Zatem skoro zaden przepis nie definiuje i nie wprowadza pojecia terminu instrukcyjnego nalezy przyjac, ze wszelkie opoznienia organow publicznych w zalatwianiu spraw ograniczonych terminami stanowi razace naruszenie tych przepisow, co nie moze byc usprawiedliwiane rzekoma instrukcyjnoscia tych terminow, szczegolnie, ze wszyscy, a wiec i organy wladzy publicznej, są (a przynajmniej powinni byc) wobec prawa rowni.

Szkoda tylko że pomiędzy

hub_lan's picture

Szkoda tylko że pomiędzy rzeczywistością a w/w ideą zapisaną w Konstytucji RP występuje tyle rozbieżności.

"Żąd" ma rację. Zawsze.

Teza jest jak najbardziej słuszna, niemniej jednak szansa na to, że kogoś to wzruszy, jest zerowa.

Warto pamiętać że żyjemy w kraju, w którym obowiązuje bezwzględny zakaz tortur, zaś każdy zatrzymany ma prawo do postawienia go natychmiast, choć nie później niż wymagana liczba godzin określona aż w Konstytucji (art. 40 i 41). Jednocześnie były premier oburza się kiedy ujawniono, że polski rząd pozwolił aby amerykanie na naszym terytorium postępowali wbrew tym zasadom. Zaznaczyć należy, iż politycy są oburzeni nie dlatego, że coś tak skandalicznego się wydarzyło, ale dlatego że to ujawniono. Co więcej, panuje ponadpartyjny konsensus aby nie wyciągać jakichkolwiek konsekwencji wobec sprawców. Tak sobie myślę, że ich musi być zresztą większa liczba, bo przecież dość duży krąg osób musiał wiedzieć po co te ośrodki się robi i co się tam dzieje.

Należy zauważyć przy tym, że nie mamy normy która pozwalałaby Prezesowi Rady Ministrów nie stosować określonych przepisów Konstytucji z "ważnych przyczyn" czy czegokolwiek podobnego co znaczy, że działania te podjęto z pełną świadomością ich bezprawności.

Jeżeli to od 10 lat zamiata się pod dywan to czymże jest niewinna Rada Prasowa? ;-)

Odpowiedź na interpelację w sprawie Rady Prasowej

VaGla's picture

Odpowiedź na interpelację nr 2255 w sprawie funkcjonowania Rady Prasowej

Odpowiadający: minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński

Szanowny Panie Marszałku,

pomimo że przepisy o Radzie Prasowej formalnie nadal obowiązują[1], w praktyce instytucja ta nie funkcjonuje. Rada powinna być powołana przy Prezesie Rady Ministrów jako ciało opiniodawcze, a także mające uprawnienia do składania wniosków w sprawach dotyczących prasy i jej roli w życiu społeczno-politycznym kraju. Ostatni skład Rady Prasowej został powołany przez premiera Zbigniewa Messnera w 1985 r.

Biorąc pod uwagę fakt, że na podstawie przepisów ustawy z dnia 26 stycznia 1984r. – Prawo prasowe (Dz. U. Nr 5, poz. 24, z późn. zm.) Rada Prasowa może pełnić jedynie funkcję opiniodawczą, jej pozycja ustrojowa była z założenia o wiele słabsza od funkcji, jakie obecnie pełni np. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, która jest organem niezależnym od władzy wykonawczej, mającym umocowanie w Konstytucji. Należy również zauważyć, że do kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji należy ochrona „wolności prasy i innych środków przekazu”. Natomiast ocena etyczności działań dziennikarzy w chwili obecnej należy do kompetencji Rady Etyki Mediów.

W związku z powyższym, powołanie Rady Prasowej nie wydaje się celowe. Natomiast uchylenia wymagają niefunkcjonujące w praktyce przepisy o Radzie Prasowej.

Z poważaniem

[1] Art. 17 ustawy – Prawo prasowe oraz Rozporządzenie Prezesa Rady Ministrów z dnia 1 lipca 1984 r. w sprawie zakresu działania oraz trybu powoływania i działania Rady Prasowej;

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>