No i wydłużyli ochronę producentom, bo artyści wykonawcy na starość nie mieli ochrony

W 2009 roku pisałem o pracach nad zmianą dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady zmieniającej dyrektywę 2006/116/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie czasu ochrony prawa autorskiego i niektórych praw pokrewnych. Dziś wypada odnotować, że Rada uznała zasadność wydłużenia czasu, w którym istnieje ochrona praw pokrewnych do artystycznych wykonań oraz praw producentów fonogramów.

W serwisie Rady można znaleźć podsumowanie (PDF) posiedzenia, które odbyło się 12 września. Na str. 15 znajduje się informacja pt. "Protection of music recordings", z której dowiecie się Państwo o wydłużeniu czasu ochrony przysługującej artystom wykonawcom, ale również producentom fonogramów z 50 lat do 70. Jest też odesłanie do notatki prasowej pt. New rules on term of protection of music recordings (PDF). Dostępny jest tekst proponowanej modyfikacji dyrektywy (PE-CONS 16/11; PDF).

Przeciwko takim rozwiązaniom zagłosowała Belgia, Czechy, Holandia, Luxenburg, Rumunia, Słowacja, Słowenia oraz Szwecja. Austria i Estonia wstrzymały się od głosu.

Są też dostępne komentarze medialne, np.: Rzeczpospolitej (Prawa autorskie wykonawców muzyki dłużej chronione w UE).

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Czas ochrony

W związku z tym, że niektórzy dożywają 100 lat, proponuję ochronę wydłużyć do 100 lat, albo 200. Na wszystkie utwory podpadające pod prawo autorskie. A w sumie, dlaczego nie objąć ich w nieskończoność? Patenty też by można dawać na zawsze. A co tam. I niech ktoś jeszcze myślenie opatentuje.

Argument o kreatywności jest obosieczny

Delikatnie mówiąc argument o "pobudzaniu kreatywności" jest obosieczny. Jeśli jako 15-latek nagrałbym światowego hiciora, to - zakładając, że nie zamierzam być szczególnie rozrzutnym na starość, mogę przy wydłużeniu okresu ochrony spocząć na laurach. Do 85 lat mam spokój. Jeśli za to miałbym z tyłu głowy, że za 30 lat (zamiast przedłużać o 20, to skrócić o 20 lat ochronę!) będę bez kasy, to starałbym się tworzyć dalej - przynajmniej do 55 roku życia.

Po za tym - kto jest chroniony przez 50/70 lat od publikacji, a kto - od śmierci autora?

Jest jeszcze inny aspekt:

Jest jeszcze inny aspekt: skoro ktoś stworzył już utwór przy obecnej długości okresu ochronnego, to znaczy że ta długość była wystarczająca. W związku z tym nie da się obronić merytorycznie procederu rektroaktywnego wydłużania okresu ochronnego.

chronieni

1. autor jest chroniony przez 50/70 lat od swojej śmierci
2. a producent/wykonawca przez 50/70 lat od pierwszego utrwalenia

zastanawiające jest tłumaczenie przedłużenia czasu ochrony tym że żyjemy dłużej. Dla autora to nie ma żadnego znaczenia, on i tak jest chroniony za życia, kolejne pokolenia już nie koniecznie. Jaki więc jest problem?

Wygląda na to że kolejne 20 lat potrzebne jest dla "przemysłu"

2006/116/EC
"The average lifespan in the Community has grown longer, to the point where this term is no longer sufficient to cover two generations."

50/70 lat dotyczy

50/70 lat dotyczy artystycznego wykonania (nie jestem pewny, czy określenie 'publikacja' jest tu odpowiednie), mowa więc tu o artyście wykonawcy. Czasami artysta wykonawca i twórca to ta sama osoba. 70 lat od śmierci twórcy chroniony jest utwór.

Zabawię się w adwokata diabła

Argument za zwiększeniem kreatywności byłby taki - przy obecnym okresie zaryzykowało życie z tworzenia N osób, przy wydłużeniu okresu będzie to M, gdzie M > N.

Tylko co dalej? Idąc tym tropem można od razu zaproponować przedłużenie okresu ochronnego w nieskończoność, a osiągniemy maksimum wykorzystania potencjału twórczego drzemiącego w społeczeństwie. Ostateczne zwiększenie kreatywności.

Tylko jakoś zapomniano, że kreatywność wspiera się między innymi na możliwości korzystania z istniejących utworów, a nie tylko bezpieczeńtwie finansowym potencjalnych twórców.

Prawdziwa kreatywność

DiskDoctor's picture

Prawdziwa kreatywność w kontekście związków autorskich z innymi utworami to w moim przekonaniu jedynie inspiracja lub jej brak.

Cała reszta to "żerowanie na [czyimś] sukcesie", mniej lub bardziej, niemniej jednak. Co nie jest zresztą z twórczości przez "wyklętą branżę" wykluczone. Co do zasady wystarczy uiścić opłaty i opracowywać można praktycznie wszystko.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>