Tezy i tezy alternatywne w dyskusji o własności intelektualnej

Komisja Europejska przygotowała Komunikat zawierający strategię w obszarze praw własności intelektualnej, a zatytułowaną "Jednolity rynek dla praw własności intelektualnej". W globalnej dyskusji na temat wyzwań niesionych przez rozwój technologii komunikacyjnych pojawia sie nowe narzędzie: strategiczny raport alternatywny. Oto organizacja European Digital Rights (EDRi) przygotowała taki alternatywny raport: "European Digital Rights. Shadow IPR Strategy Report". Kraje członkowskie konsultują teraz dokumenty opublikowane przez Komisje i istnieje potencjał zainteresowania mediów tym faktem. Powstała jednak konkurencja idei. Polskie Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (które do 3 czerwca czeka na wstępne uwagi) może nagle otrzymać wiele komentarzy i opinii, które prezentują odmienny - w stosunku do komisyjnego - punkt widzenia. Oczywiście tylko wówczas, gdy obywatele zechcą wziąć udział w konsultacjach, co wcale nie jest oczywiste.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Departamentu Własności Intelektualnej i Mediów MKiDN zaprosił do konsultacji opublikowanych w bieżącym tygodniu trzech dokumentów Komisji Europejskiej dotyczących prawa własności intelektualnej:

Ministerstwo oczekuje, że uczestnicy konsultacji (właśnie sprawdzam na stronach ministerialnych, czy gdzieś to w ogóle ogłoszono) przekażą wstępne uwagi i sugestie do dnia 3 czerwca br., a pełne stanowiska do dnia 30 czerwca br. (na adres mailowy mdydo[at]mkidn.gov.pl oraz na faks +22 8273458). Przypominam, że rozwiązanie kwestii "utworów osieroconych" ma być polskim sukcesem w czasie naszej prezydencji (por. Duża, kompleksowa nowelizacja prawa autorskiego i utwory osierocone).

Dla tych, którzy chcieliby poznać alternatywę - jest też przywołany we wstępie raport EDRi:

Jest też notatka prasowa organizacji: European IP policy is crippling the European digital economy.

W tej dyskusji zaczyna robić się interesująco.

Gdybym miał wybrać i skrytykować jedną z tez, która znalazła się w projekcie raportu Komisji, to odniósłbym się do podrozdziału "3.3.3. User-generated content". Na świecie są miliardy twórców. Nie ma czegoś takiego, jak "user-generated content". Nie można dzielić twórców na tych przez wielkie "T" i małe "tfu" (por. Kampania społeczna na rzecz certyfikacji Twórców). A tak właśnie sugeruje się w raporcie Komisji, kiedy mowa tam o ""amateur" users whose UGC is created for non-commercial purposes". Oczywiście można nagle proponować taki podział, ale wówczas pojawiają się rysy na aksjologii systemu prawnego.

Jeśli myślimy o twórczości, to nie ma tam amatorów i profesjonalistów. Nie ma mas i elity. Tworzą wszyscy i wszyscy powinni być w ten sam sposób chronieni. To oczywiście może oznaczać coś niepokojącego dla modeli biznesowych: skoro model ochrony prawa autorskiego się nie sprawdza, to zamiast zabierać prawa "użytkownikom" i "amatorom", należałoby zliberalizować cały reżim - dla wszystkich uczestników życia społecznego.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

No i dobrze. W końcu Unia

No i dobrze. W końcu Unia weźmie się za tych przeklętych partaczy, którzy swoją nieprzemyślaną acz szkodniczą działalnością psują rynek wytworami marnej jakości. A tym samym odmawiają słusznych zysków czeladnikom i mistrzom zrzeszonym w cechu. Yyyy... znaczy prawdziwym artystom, dla których jedynym ratunkiem jest schronienie się w opiekuńczych ramionach organizacji zbiorowego zarządzania i dystrubutorów.

Gdyby to było takie proste...

Jednolity rynek dla własności intelektualnej jest fikcją, bo jego uczestniczy mają różne dochody i potrzeby. I dla tego kwitnie łamanie praw autorskich, bo nie każdego stać na zakup np. ksiązki,płyty lub filmu, czego lobbyści reprezentujące firmy zarządzające prawem autorskim nie dostrzegają. O wiele łatwiej wprowadzić blokowanie stron i cenzurę w internecie niż podjąć działania zmierzające na zwiększeniu dochodów ludnosci-wtedy by nie było wymówki, ukradłem, bo nie stać mnie było na kupno. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka zapewnia nie tylko ochronę dóbr intelektualnych, ale też i powszechny dostęp do nich.

Jeśli chodzi o książki,

Jeśli chodzi o książki, płyty i filmy "piracone" w celach czysto rozrywkowych - a to chyba większość przypadków - to o ile produkt jest dostępny w sprzedaży, mam wrażenie że aktualnie absolutnie nie ma żadnej wymówki dla piratów. Człowiek nie musi oglądać wszystkich nowych wysokobudżetowych filmów ani słuchać muzyki popularnej. Może korzystać z bibliotek i mediatek. Jest ogromna ilość mediów darmowych i tanich, których na pewno jeszcze nie poznał. Poza tym, chyba jednak częściej ludzie ściągają filmy bo mogą/bo są leniwi, a tak jest zwyczajnie wygodniej, bo nie ma dobrych legalnych źródeł on-line, niż z uczciwych powodów finansowych. Ludzie którzy naprawdę nie mają pieniędzy nie mają (albo nie powinni mieć) też czasu leżeć na kanapie i chłonąć mediów.

Problemem jest czasami dostępność, ale akurat jedna z rzeczy, które podobają mi się w podlinkowanych w notce artykułów, to wspólny rynek praw - a raczej ten jego aspekt, który sprawia, że można łatwiej np. streamować muzykę na całą EU.

Oczywiście, dostępność (w sklepach, w bibliotekach, w kraju...) i koszt materiałów (albo ich importu) np. potrzebnych do studiów/researchu to już inna sprawa. ;)

Poza tym, żądanie, aby tak ustawić prawo/ekonomię, aby każdego było stać na media, wydaje mi się równie niewłaściwe jak zmiany proponowane przez producentów filmów mające zapewnić im pieniądze na jeszcze-bardzie-wysokobudżetowe-produkcje, które, jak sami przyznają, w obecnym systemie po prostu przestały być ekonomicznie opłacalne.

"o ile jest dostępny"

Kluczowy jest tu zwrot "o ile jest dostępny w sprzedaży". Wydaje mi się, że gdyby światowi dystrybutorzy nie traktowali Polski jako rynku 3 kategorii i wprowadzali do rozpowszechniania filmy, gry czy muzykę w naszym kraju na takich samych zasadach, co w np. w USA, znaczna część przypadków "piracenia" zostałaby wyeliminowana. Jak jednak mamy dyskutować o kulturze z naszymi zachodnimi znajomymi, jeśli np. nowy film Allena, Almodovara itd. wchodzi do dystrybucji w Polsce pół roku po światowej premierze? Gdyby takie serwisy jak np. iTunes były normalnie dostępne na polskim rynku, byłby legalny sposób na pobieranie muzyki, seriali itd. Dopóki z powodu świadomej polityki dystrybutorów inteligencja w Polsce jest skazana na bycie "piratem", działalność polegająca na kopiowaniu utworów z sieci nie może być oceniana jednoznacznie negatywnie, a na tym korzystają prawdziwi piraci, bo są w jednym worku z inteligencją, która usiłuje nie wypaść ze światowego dyskursu kulturalnego.

MKiDN publikuje materiały na stronie

VaGla's picture

Właśnie dostałem informację, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało na swoich stronach materiały: Konsultacje dokumentów Komisji Europejskiej: Strategia IPR, Dzieła Osierocone, powierzenie OHIM spraw z zakresu egzekwowania praw własności intelektualnej
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Nie każ mi kraść

Odnośnie legalnych źródeł, warto przyjrzeć się manifestowi na http://www.dontmakemesteal.com/pl/

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>