W sprawie komiksu na Facebooku kibicuję sędziemu

"Jeżeli stwierdzenie okoliczności mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy wymaga wiadomości specjalnych, zasięga się opinii biegłego albo biegłych" - stwierdza Kodeks Postępowania Karnego. Sędzia nie musi korzystać z internetu, sędzia nie musi korzystać z konkretnego serwisu internetowego. Ja sam nie mam pojęcia, jaka jest różnica miedzy znaczeniem pojęć "serwis internetowy", "blog", "portal", "wortal". I chociaż dziennikarze nazywają mnie czasem "blogerem", to ja się za blogera nie uważam. A piszę to wszystko, ponieważ rozpoczął się właśnie proces, w którym były burmistrz oskarża o zniesławienia lokalnego aptekarza. Zdaniem oskarżenia do zniesławienia miało dojść za pośrednictwem serwisu Facebook. Wedle relacji mediów - obrona podnosi, że "włamano się na profil". I sędzia ma kłopot. I ja też miałbym kłopot, chociaż jestem webmasterem od 14 lat.

W tej sprawie będę kibicował właśnie sędzi. Komentując dziś doniesienia medialne dotyczące tej sprawy dla TOK FM (być może nagranie będzie opublikowane w serwisie TOK FM: Komentarze radia TOK FM) zaapelowałem, aby sędziowie nie obawiali się przyznawać do tego, że nie znają sposobu działania serwisów internetowych. To skomplikowane i bywa różne w różnych sytuacjach i w przypadkach różnych serwisów. Dlatego właśnie sąd ma możliwość powołania biegłych.

O sprawie pisze Piotr Machajski w serwisie (blogu?) Gazeta.pl, w tekście Pierwszy proces o zniesławienie na Facebooku. Ponieważ to proces karny, a ja sam znam jedynie relację dziennikarza, nie chciałbym wypowiadać się co do istoty tego, konkretnego sporu. Można chyba tylko odnotować, że powstał komiks, w tym komiksie, w dymkach, znajdują się teksty, teksty te nawiązują do konkretnych osób, konkretnych sytuacji (być może część to insynuacje, tego nie wiem), do nazw partii politycznych. W dymkach pojawia się też adres strony internetowej, którą "bohater komiksu" proponuje swemu komiksowemu rozmówcy (ale też czytelnikom komiksu), by tam poszukiwał dalszych informacji. Sprawa ciekawa.


Ja zaś chcę przypomnieć mój tekst z 2007 roku: Sędzia nie wie co to "internetowy serwis". Ja też nie wiem., a także felieton And justice for all dot com z roku 2003.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Pisany materiał TOK FM

VaGla's picture

Serwis TOK FM przygotował "pisany" materiał po dzisiejszym komentarzu dla radia: Sędzia będzie sądził zniesławienie w Internecie. Sam nie zna Facebooka. Waglowski: "Wcale nie musi"
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Co to jest telefon?

Na początek mam prowokacyjne pytanie: czy sędzia może też nie wiedzieć co to jest telefon?

A co to jest telefon?

sheep's picture

Oczywiście, że może. Prawdę powiedziawszy, ja sam nie do końca jestem pewien co to jest telefon. Czy dwa kubeczki po jogurcie na sznurku to już telefon? A czy taki Galaxy Tab, w którego wkładamy wszak kartę SIM, jest telefonem pomimo tego, że jest tabletem? A jeśli doinstalujemy na nim oprogramowanie pozwalające na wykonywanie rozmów, to czy telefonem się staje? A czy wówczas telefonem jest także komputer z zainstalowanym Skype? A jeśli nie, to czy telefon IP który mam na biurku, działający wyłącznie po VoIP jest telefonem?

To zakładając, że mówimy o samym tylko aparacie. A co to jest sieć telefoniczna? Centralka? Abonent? To jest bardzo skomplikowana dziedzina wiedzy, wbrew pozorom.

Sędzia takie rzeczy

Sędzia takie rzeczy wiedzieć powinien, ale czy musi? Niekoniecznie. To też człowiek i nie musi się znać na wszystkim.

Znajomość, przez

Znajomość, przez sędziów, pojęć związanych z internetem, a może raczej jej brak niczym nowym nie jest ;)

Cztery lata temu przed podobnym tematem stanął jeden z sędziów brytyjskich, który wtedy dopytywał internautów, o to czym jest strona internetowa.

Zastanawia mnie tylko wg. jakiego klucza przydzielane są sprawy w tamtym sądzie? Bo przecież ktoś te sprawy przydziela i powinien brać pod uwagę przygotowanie "techniczne" sędziego, któremu sprawa "wpadnie". Nikt sędziego nie zmusza do stworzenia definicji legalnej Facebooka. Natomiast nie sądzę, aby w całym wydziale (karnym?) nie było sędziego, który nie ma profilu na Facebooku. Zresztą pani sędzia, przygotowując się do sprawy, mogła taki profil roboczy założyć. No cóż, to się nazywa wykluczenie cyfrowe wymiaru sprawiedliwości.

tak, a jak będziesz karany

tak, a jak będziesz karany to ci powiedzą, że nieznajomość prawa szkodzi. To jak to jest? To sędzia powinien znać definicję prawne takiego bloga/gazety internetowej czy co tam ma być?

problem w tym...

Maciej_Szmit's picture

... że tych definicji po części nie ma bo nie ma (i Vagla pisze, wulgaryzuje się prawo), po części nie ma, bo prawodawca wmyślił, że być nie powinno (tak jest np. z "programem komputerowym"). Po to funkcjonuje instytucja biegłych sądowych. Dokładnie: między innymi po to, żeby być narzędziem sądu i służyć mu swoją wiedzą w kwestiach dotyczących wiadomości specjalnych. Ostatnio wysłałem sądowi coś koło 200 stron artykułów, wycinków i opracowań z komentarzem i wskazówkami gdzie szukać dalej. W przyszłym miesiącu jadę pół Polski na ustne przesłuchanie po dwóch opiniach, w dużej mierze tzw. opiniach abstrakcyjnych czyli wydawanych nie na podstawie badania konkretnego materiału (zwanego "kwestionowanym") ale właśnie w odpowiedzi na pytania dotyczące uprawianej dyscypliny (czyli np "jakie są dobre praktyki", "czy standardowo przyjmuje się taką metodę postępowania", "jak definiuje się w obrębie dyscypliny to i owo" itd.). Sędzia nie ma lekkiego życia, jeśli oczywiście chce swój zawód (czy może raczej powołanie) wykonywać uczciwie i kompetentnie.

Jakich definicji?

No dobrze, ale jakich definicji nam tutaj brakuje? :) Sędzia ma problem bo nie zna zasad funkcjonowania serwisu facebook. Tymczasem zasady funkcjonowania serwisu facebook dostępne są dla każdego na stronie serwisu facebook - facebook.com ;) Wystarczy wejść i przeczytać.

Na marginesie jaki to ma być biegły? Bo moim zdaniem nie informatyk (tu nie ma żadnej wiedzy technicznej) tylko biegły z zakresu umów. Można takiego biegłego sobie wywołać w Polsce?

Nie wystarczy

sheep's picture

Zanim się wejdzie, trzeba zaakceptować regulamin, co oznacza zawarcie umowy ze spółką która prowadzi ten serwis. Nie widzę najmniejszego powodu dla którego sędzia miałby być zobowiązany taką umowę zawierać. Nie widzę też żadnych gwarancji na to, że opis taki jest rzetelny, precyzyjny i aktualny -- natomiast opinie biegłych takie gwarancje prawne mają.

Nie chciałbym być sądzony na podstawie tego, co sobie ktoś tam gdzieś w Internecie zamieścił, jeśli miałoby to być przyjęte bezkrytycznie.

A regulamin to kto przeczyta

No moment, ale skoro tak to przecież można PRZECZYTAĆ regulamin, prawda?

Na marginesie: skoro nie ma najmniejszego powodu aby sędzia zobowiązany był zawierać umowę to do zawarcia umowy można zmusić biegłego? I znowu - biegły z zakresu czego to będzie? Jakie to są wiadomości specjalne? Czy można mówić, że jakaś wiadomość jest wiadomością specjalną skoro dysponuje ją większa część społeczeństwa?

No i wreszcie błąd logiczny: skoro strona zawiera nierzetelny opis to zarówno sędzia jak i biegły nie będą mogli wyciągnąć prawdziwych wniosków z fałszywej przesłanki. Podstawa logiki formalnej :)

I o jakie gwarancje prawne opinii chodzi?

A co do krytyczności to przecież taka jest rola sędziego - ma coś ocenić ze względu na SWOJE doświadczenie życiowe, czyż nie?

Jednakże

VaGla's picture

Jednakże ani sędzia, ani nawet osoba, która na co dzień korzysta z rzeczonego serwisu, nie musi wiedzieć, gdzie przechowywane są dane (czy w USA, czy w kosmosie), kto i przy jakich ustawieniach widzi opublikowane materiały, itp. I od tego jest biegły i jest potrzebny wówczas, jeśli to będzie akurat potrzebne sędziemu. Nie musi też sędzia prosić jakiegoś biegłego by dopiero uczył się danego środowiska, które ma oceniać, a może powołać takiego, który już to środowisko zna.
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

nie ma zgody :) biegły jest potrzebny zawsze

Maciej_Szmit's picture

W procesie karnym biegły jest potrzebny nie wtedy kiedy jest to potrzebne sędziemu, tylko jeśli stwierdzenie okoliczności mających istotne znacznie dla rozstrzygnięcia sprawy wymaga wiadomości specjalnych (art 193 par 1 KPK). Nawet jeśli sędzia sam byłby profesorem informatyki i socjologii i wybitnym specjalistą od portali społecznościowych i jemu opinia nie byłaby do niczego potrzebna, to i tak biegłego musiałby powołać. W KPC - art 278 par 1 racjonalny ustawodawca napisał o tym, ze sąd biegłego powołać MOŻE, w KPK - że opinii się ZASIĘGA (a nie "może zasięgnąć") więc powołanie biegłego w postępowaniu karnym jest obligatoryjne. Sąd rozstrzygnie tylko czy potrzebne są tu wiadomości specjalne i jeśli tak to biegłego powoła :)

Nie powiedziałbym

VaGla's picture

Nie powiedziałbym, że nie ma zgody. "jeśli to będzie akurat potrzebne sędziemu" nie wyklucza "Sąd rozstrzygnie tylko czy potrzebne są tu wiadomości specjalne" :)
--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

:)

Maciej_Szmit's picture

Nie wyklucza, natomiast w sytuacji kiedy sędziemu nie będzie potrzebna opinia biegłego, bo sam będzie miał wiadomości specjalne to i tak będzie mu ona konieczna (czy może lepiej jak w szóstej głównej prawdzie wiary "koniecznie potrzebna") z powodu przepisu w KPK. Czyli - niech Ci będzie, że choć nie będzie to będzie :)

o biegłych

Maciej_Szmit's picture

biegłego nie można zmusić, choć niby możnatj można literalnie interpretując prawo, ale w praktyce może on się dość łatwo wykręcić (biegły nie musi znać się na wszystkim nawet w swojej dziedzinie, nie ma specjalistów "ex universa informatica"). Ale ad rem:
primo: Nie widzę problemu w znalezieniu biegłego, który ma konto na FB (dalej nie napiszę, bo Vagla powie, że autoreklama) ;)
secundo: nie jest powiedziane, że biegły ma wnioskować wyłącznie na podstawie treści strony internetowej. Wybór metody badawczej jest zagadnieniem wchodzącym w zakres tzw. autonomii biegłego.
Tertio: odnośnie do logiki formalnej to ze zdania fałszywego wynika wszysko, można więc z fałszywych przesłane wyciągnąć poprawne wnioski (prawdziwe jest zdanie "jeśli jestem księżniczką chińską to dwa razy dwa jest cztery", poprawdzie zdanie "jeśli jestem księżniczką chińską to dwa razy dwa jest pięć" też jest prawdziwe ;))
Quatro: pojęcie "wiadomości specjalnych" nie jest zdefiniowane w żadnym akcie prawnym, intuicyjnie można spodziewać się, że nie chodzi tu tylko o posiadanie jakiejś wiedzy i umiejętności w danym zakresie ale wiedzy gruntownej i odpowiedniego doświadczenia (a także umiejętności czytelnego uzasadnienia stawianej tezy a może wręcz jej dowiedzenia). Jak wiadomo ja też byłbym znakomitym lekarzem (jak 90% Polaków), trenerem reprezentacji w piłce kopanej (jak 99%) i prawnikiem (jak pewnie nieco mniej) ale mimo wszystko wolałbym być badany przez dra medycyny, sądzony przez sędziego (i broniony przez adwokata, oskarżać może mnie jakiś laik, najlepiej w ogóle niepiśmienny ;)) a i moich talentów trenerskich PZPN (jeszcze) nie docenił.
quinto: opinia biegłego jest jednak nieco inaczej umocowana w prawie niż dywagacje na forum na przykład.

biegły z zakresu prawa ;)

Maciej_Szmit's picture

No niby można, szczególnie prawa obcego (tj zagranicznego). Sędzia nie musi znać systemów prawnych wszystkich krajów świata. Można też zlecić opinię łączną np informatyka i specjalisty od amerykańskiego prawa nowych technologii ;) Pytanie (na które bez znajomości akt sprawy nie odpowiemy) jakie wiadomości specjalne sędziemu są potrzebne. Jeśli interesuje go tryb "włamania się na profil" (np. co to jest keyloger) to informatyk będzie na miejscu

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>