Jurysdykcja krajowa, czyli nie dowiemy się zbyt wiele o sprawie przeciwko Google

Minął już miesiąc od momentu, gdy Gazeta Prawna napisała, że Google można pozwać w Polsce i zrelacjonowała "precedensowe orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Łodzi". Ja mam kłopot. Mój kłopot wynika z tego, że rozprawy w opisanej tam sprawie mają wyłączoną jawność. Tak na prawdę zatem nie ma jak sprawdzić, co powiedział Sąd Okręgowy czy Sąd Apelacyjny w Łodzi. Nie znam też sygnatur. Sprawa ta ma spore znaczenie dla polskiego prawa karnego, a to m.in. dlatego, że "na jej kanwie" wprowadzono w polskim Kodeksie karnym przestępstwo związane z utrwalaniem "wizerunku nagiej osoby lub osoby w trakcie czynności seksualnej" oraz rozpowszechnianiem takiego wizerunku. Same wydarzenia, które spowodowały postępowanie (podstępne nagranie dziewczyny i opublikowanie nagrania w Sieci wraz z jej nazwiskiem, etc.), są - w moim odczuciu - obrzydliwe. Tymczasem toczy się w Polsce proces dotyczący linków, wyszukiwarki i potencjalnych naruszeń/zagrożeń dóbr osobistych.

W toczącej się sprawie chodzi o ochronę dóbr osobistych na gruncie przepisów kodeksu cywilnego (jak wspomniałem: wcześniej nie było przepisów karnych). Gazeta Prawna w tekście Google można pozwać w Polsce przywołuje wypowiedzi adwokata dziewczyny, który to adwokat komentuje oddalenie przez Sąd Apelacyjny I Wydział Cywilny w Łodzi zażalenia Google. Spółka domagała się - jak można wywnioskować z dostępnych materiałów - odrzucenia pozwu. Komentarza Google do tej sprawy nie ma, a to m.in. dlatego, że - jak wspomniałem - Sąd Okręgowy w Łodzi wyłączył jawność.

Wydaje się, że pozwana (spółka) ma siedzibę w USA. Można też jedynie spekulować na temat podstawy uznania jurysdykcji sądu krajowego. Być może chodzi o o 11037 Kodeksu postępowania cywilnego:

Sprawy rozpoznawane w procesie, inne niż wymienione w art. 11031–11036, należą do jurysdykcji krajowej także wtedy, gdy dotyczą:

1) zobowiązania wynikającego z czynności prawnej, które zostało wykonane albo ma lub miało być wykonane w Rzeczypospolitej Polskiej;

2) zobowiązania niewynikającego z czynności prawnej, które powstało w Rzeczypospolitej Polskiej;

3) działalności znajdującego się w Rzeczypospolitej Polskiej zakładu lub oddziału pozwanego;

4) roszczenia o prawo majątkowe, a pozwany ma majątek w Rzeczypospolitej Polskiej lub przysługują mu prawa majątkowe w Rzeczypospolitej Polskiej o znacznej wartości w stosunku do wartości przedmiotu sporu;

5) przedmiotu sporu znajdującego się w Rzeczypospolitej Polskiej;

6) spadku po osobie, która w chwili śmierci miała miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu w Rzeczypospolitej Polskiej.

Generalna zasada wynika z art. 1103 KPC, zgodnie z którym:

Sprawy rozpoznawane w procesie należą do jurysdykcji krajowej, jeżeli pozwany ma miejsce zamieszkania lub miejsce zwykłego pobytu albo siedzibę w Rzeczypospolitej Polskiej.

Jeśli pozwano amerykańską spółkę Google, to generalna zasada raczej nie będzie miała zastosowania.

A dlaczego pozwano Google? Wydaje się, że dlatego, że w wynikach wyszukiwania nadal można znaleźć linki do nagrań, jeśli hasłem wyszukiwawczym jest imię i nazwisko pokrzywdzonej dziewczyny. To zaś - jak może twierdzić strona powodowa (spekuluję, bo przecież nie znam tez pozwu, ani innych dokumentów w tej sprawie) - może powodować możliwość dochodzenia roszczeń od każdego, kto powoduje, że dobra osobiste są zagrożone lub naruszane (por. Nazwiska w domenach w Polityce i co mam zamiar zrobić, Odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych w "przedruku" internetowym, Uzasadnienie wyroku Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu (sygn. I A Ca 1202/09)).

Tematyka ochrony dóbr osobistych interesuje mnie zawodowo i naukowo. Odnotowuję (chociaż z poślizgiem i bez precyzji, której wymagałoby rzetelne przedstawienie sporu) relacjonowane przez media rozstrzygnięcie pewnej kwestii, ale mam świadomość, że z racji przedmiotu sporu nie będę miał zbyt wielu informacji na temat stanowisk sądu. Dziewczyna już swoje przeżyła i medialne roztrząsanie procesu byłoby prawdopodobnie dodatkowym obciążeniem. Gdy sprawa się zakończy być może będzie więcej informacji na temat stanowisk sądu. Będą one pewnie dość ważne, chociaż opinia publiczna nie będzie śledzić przebiegu samego procesu.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Wieloaspektowość sprawy

VaGla's picture

Jak napisałem w tytule komentowanej notatki - nie dowiemy się wielu rzeczy o sprawie przeciwko Google. Nie dowiemy się też o innych interesujących okolicznościach, które są związane ze sprawą ochrony dóbr osobistych, do których może potencjalnie dochodzić w wyniku działania wyszukiwarek. To, co niknie w nawale konkurujących ze sobą atrakcyjnością informacji, to m.in. fakt, że takich pozwów, jak przeciwko Google, było więcej. Mecenas Paduszyński, który reprezentuje pokrzywdzoną, wspomina w udzielanych wywiadach (udziela ich mimo wyłączenia jawności) o ugodach sądowych ze "światową Yahoo". Ta ugoda również była poprzedzona pozwem i chodziło tam dokładnie o to samo, co w sprawie przeciwko Google. Takie pozwy były też złożone przeciwko spółkom Netsprint czy przeciwko Microsoft-owi, który jest operatorem wyszukiwarki Bing. W każdym z tych przypadków - jak się wydaje - doszło do zawarcia ugody, a w jej wyniku pozwy zostały wycofane. Tak można jedynie wnioskować z dostępnych strzępków informacji, bo treść ugód - jak sygnalizuje pełnomocnik pokrzywdzonej - są poufne (chociaż informuje on, że do nich doszło). Nie poznamy ich treści. Pozwy zostały wycofane, poza pozwem przeciwko Google. Jak się wydaje - mimo ugód (których treści nie znamy) w wynikach wyszukiwania serwisów operowanych przez godzące się (a wcześniej pozwane) strony nadal jednak można znaleźć linki kierujące do publicznie dostępnych nagrań dziewczyny. I linki te pokazywane są w wynikach, gdy podać, jako hasło wyszukiwawcze, imię i nazwisko dziewczyny.

Wieloaspektowość zaś polega na tym, że z jednej strony mamy godne ochrony dobra osobiste pokrzywdzonej, z drugiej doniosły społecznie i bardzo aktualny spór dotyczący dostępu do informacji (oraz odpowiedzialności pośredników, którzy działają na globalnym rynku). Przepisy prawa krajowego są tu dla wielu mało zrozumiałe (generalnie koncepcja ochrony dóbr osobistych stwarza czasem wiele problemów, a to m.in. dlatego, że wynik spraw związanych z taką ochroną w dużej części zależy od interpretacji dokonanych przez sądy: czy doszło do zagrożenia lub naruszenia dóbr osobistych, czy zagrożenie lub naruszenie było bezprawne, itp.). Jednocześnie nie można zbyt wiele mówić i pisać o tego typu sprawie, a to właśnie dlatego, że chroni się dobra osobiste pokrzywdzonej. Mamy zatem sytuację, w której niewielu śledzi proces, który ma kolosalne znaczenie dla wszystkich. I ciekawa tu jest postawa samego pełnomocnika pokrzywdzonej, który - z jednej strony chroni tożsamość dziewczyny (też przez doprowadzanie do nieujawnionych ugód, ale i posługując się fikcyjnym imieniem dziewczyny), z drugiej zaś udziela wywiadów prasie, a zatem interesując prasę przebiegiem procesu.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>