Gmina zawnioskowała o nałożenie na siebie warunków uwzględniających blokowanie dostępu

Przywołałem wcześniej niedawną decyzję UKE w sprawie zgody udzielonej Gminie Miasto Przasnysz na świadczenie usługi dostępu do Internetu za pomocą hotspotów bez pobierania opłat (por. Blokada treści "erotycznych" i "nielegalnych" oraz P2P w decyzji UKE). Decyzja ta zawiera elementy mało precyzyjnie wskazujące na warunki, na jakich ta zgoda została wydana, w szczególności posługuje się takimi pojęciami, jak "treści erotyczne", albo "treści nielegalne". Z poprzedniego materiału może wynikać, że to Prezes UKE wymyśliła sobie treść warunków, które z ustawy wprost nie wynikają (w projekcie ustawy były elementy blokowania dostępu, ale w ustawie już ich nie ma). Tymczasem dowiedziałem się, że Prezes UKE wydała decyzję z takimi warunkami, ponieważ takie warunki zaproponowała Prezesowi UKE... gmina.

Michał Charzyński, znany Państwu już z tego typu odpytywania dziennikarz Fakty i Mity, postanowił zapytać służby prasowe Urzędu Komunikacji Elektronicznej o to, w jaki sposób należy rozumieć użyte w decyzji UKE dla miasta Przasnysza sformułowania: "zablokowany będzie dostęp do stron internetowych z treściami erotycznymi i nielegalnymi" (tam, w decyzji, nie było łącznika "i"), a także jak rozumieć określenie "w miarę możliwości uniemożliwione będą połączenia Peer to Peer oraz wszelkie aplikacje wykorzystujące tę technologię". Dziennikarz zapytał również o to, do jakich treści w istocie dostęp będzie zablokowany i kto będzie określał wykaz stron, do których dostęp będzie uniemożliwiony. Ponadto zapytał, czy w zakresie uniemożliwiania korzystania z aplikacji Peer to Peer samorząd miasta Przasnysza został uprawniony do uniemożliwiania korzystania przez internautę łączącego się z internetem poprzez bezpłatny dostęp samorządowy z Gadu-Gadu i Skypa. Tyle pytania.

Odpowiedzi udzielił p. Piotr Dziubak, rzecznik prasowy UKE, który w pierwszym zdaniu napisał, że o te sprawy należy pytać władz gminy, zaś dalej czytamy:

Ten fragment decyzji to cytat z wniosku złożonego przez gminę. To gmina określiła warunki dostępu do swojej otwartej darmowej sieci a nie UKE.

UKE nie badało wniosku pod tym kątem. Nasza rola sprowadza się do sprawdzenia, czy projektowana sieć nie zakłóca konkurencji na rynku telekomunikacyjnym – czyli, czy świadczona [przez nią] darmowa lub w zamian za opłatę niższą niż cena rynkowa usługa dostępu do internetu może pod względem zasięgu terytorialnego jak i funkcjonalności stanowić substytut usług świadczonych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych.

Zastanawiam się właśnie, czy zatem decyzja UKE powinna uwzględniać te elementy, które mówią o blokowaniu, jeśli nawet wpisane zostały do wniosku przez gminę...

Z drugiej strony - zastanawiam się też, dlaczego gmina postanowiła wpisać do wniosku takie warunki (ograniczenia), które nie wynikają z ustawy?

Być może w kolejnych wnioskach samorząd już nie będzie formułował tak mało precyzyjnych ("treści nielegalne" są zawsze dobrym przykładem) określeń?

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

To zmienia postać rzeczy ;-)

Rozumiem więc, że gdyby gmina w swoim wniosku wpisała, że będzie chciała blokować dostęp do Facebooka, to UKE wpisałoby to do decyzji rezerwacyjnej...

To może od razu zablokować Google

To może od razu zablokować Google. UKE wszak to wpisze. Wtedy i wilk syty i owca cała: hotspot jest, a problemu z treścią jakby nie ma. Sieć nikogo nie zdeprawuje, golizny się nie poogląda, niczego się nie poogląda.
To chyba nasza specjalność - niby jest jak u innych ale nie ma, bo jakby było, to byłby kłopot.

Rząd Tunezji

La Tunisie tente de reprendre le contrôle du Web

Rząd Tunezji chyba nie potrzebował niczyjej zgody do blokowania stron internetowych?

Tunezja jest krajem o

Tunezja jest krajem o ustroju raczej mniej demokratycznym niż Polska, więc zapewne wystarcza decyzja prezydenta.
Zresztą filtrowanie w Tunezji jest to robione topornie (bardzo szeroko, np. całe serwisy z flashowymi filmikami) oraz w sposób banalny do obejścia (nie blokowali ssh ani tuneli w https).

--
pozdrawiam
i.o.

Jednym z warunków tej

Jednym z warunków tej decyzji było:

użytkownikom końcowym udostępnione będą wyłącznie protokoły http (Port 80), https (port 443), porty wykorzystywane przez serwisy e-mail (Port 25, Port 110, Port 143, Port 465, Port 993, Port 995) oraz standardowe porty, z których korzystają komunikatory internetowe.

Ciekawe, dlaczego użytkownicy mają móc korzystać z WWW, e-maila i komunikatorów, a już nie z np. IRC, FTP, Usenetu, czatów na stronach internetowych dostępnych przez aplety Javy, radia internetowego dostępnego przez protokoły inne niż HTTP i porty inne niż 80, telnetu, SSH, synchronizacji czasu (NTP) czy pinga?

Jeszcze ciekawsze, dlaczego wśród dozwolonych protokołów nie ma DNS i portu 53. Użytkownicy mają wpisywać adresy IP stron?

Ten, kto o to wnioskował, nie ma chyba wielkiego pojęcia o Internecie. Urzędnik, który to zatwierdził, również.
Problem w tym, że po umieszczeniu tego w decyzji UKE gmina udostępniając użytkownikom choćby DNS naruszy warunki decyzji.

Również, jeśli gmina dojdzie do wniosku, że na kupno drogiego systemu web content filtering do blokowania stron "erotycznych" i "nielegalnych" jednak nie ma pieniędzy, a jakiś informatyk uświadomi w końcu burmistrza, że inaczej nie da się jednak blokować wszystkich takich stron - to będą mieli problem, bo nieblokowanie będzie oznaczało naruszenie warunków decyzji. No i np. lokalni dostawcy Internetu, którym hotspoty będą odbierać potencjalnych klientów będą mogli pod tym pretekstem poskarżyć się UKE. Podobnie w przypadku, jeśli blokowanych będzie tylko kilkanaście wybranych stron wg widzimisię burmistrza. A wtedy - kontrola, zalecenia pokontrolne, kara pieniężna w wysokości do 3% przychodu gminy, a nawet zakaz wykonywania działalności telekomunikacyjnej. Chyba, że gmina wystąpi o zmianę decyzji...

Z drugiej zaś strony - wpisanie takich warunków do decyzji oznacza z dużym prawdopodobieństwem naruszenie Konstytucji, bo ograniczenie konstytucyjnego prawa do pozyskiwania i rozpowszechniania informacji może być dokonane tylko zapisem ustawowym - na co zwracało już uwagę Biuro Analiz Sejmowych podczas uchwalania "megaustawy" (dlatego z samej ustawy wypadł zapis mówiący o określeniu obowiązku blokowania "treści zakazanych dla dzieci lub młodzieży lub sprzecznych z publicznym charakterem zadań realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego" w decyzji Prezesa UKE) - patrz http://sierp.libertarianizm.pl/?p=466

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>