Z frontu blokowania komunikacji elektronicznej w publicznej debacie - Tajlandia i krytyka króla

W Polsce trwa dyskusja na temat blokad uruchomionych przez TP SA (por. Techniczna czkawka poszukiwania linii demarkacyjnej między wolnością słowa, a odpowiedzialnością za słowo, tam również o Australii i Wielkiej Brytanii). W tym kontekście dobrą ilustracją prób wprowadzenia technicznej kontroli wolności słowa jet doniesienie z Tajlandii. Podobno tamtejszy minister informacji i technologii komunikacyjnych, pani Ranongruk Suwunchwee (ระนองรักษ์ สุวรรณฉวี), miała powiedzieć, że "wojna cybernetyczna z przeciwnikami monarchii jest jej najwyższym priorytetem".

Materiał na ten temat publikuje Onet.pl w tekście Blokada stron w internecie za obrazę władzy. Tam też informacja, że "Tajlandia zablokowała 2300 stron internetowych uznanych za obraźliwe dla króla, i zamierza zablokować kolejne 400". Pisze o tym również Życie Warszawy w tekście Zablokowano ponad dwa tysiące stron internetowych, bo obrażały króla. Oba źródła bazują na depeszy PAP, która jednak nie zawiera informacji na temat niedawnych zmianach gabinetowych w Tajlandii. Tego typu informacje można znaleźć np. w notatce prasowej New Thai cabinet drafts policy statement z 21 grudnia 2008 roku. W Tajlandii odbywają się właśnie jakieś rekonfiguracje u sterach władzy, stąd - prawdopodobnie - pojawiają się również różnego rodzaju deklaracje i działania dotyczące sfery publicznej debaty:

Criticism by the Thai Chamber of Commerce caused a last-minute switch Saturday when Charnchai Chairungruang replaced Ranongruk Suwunchwee, the wife of a banned politician, as industry minister. Ranongruk was shifted to become minister of information and communications technology.

Król zmienił skład gabinetu (por. również Charnchai to oversee Industry Ministry), a nowa minister informacji i technologii komunikacyjnych (wcześniej minister infrastruktury) ogłosiła pierwszego dnia swej nowej służby (czyli 26 grudnia zeszłego roku) blokady oraz inwestycje: ICT minister reports to first day of duty, swearing to tackle lèse majesté websites.

PAP (co da się przeczytać w cytowanych w Polsce depeszach) odnotował, że obraza króla zagrożona jest karą pozbawienia wolności do lat 15, ale również, że:

Resort informacji i technologii telekomunikacyjnych chce wydać 45 milionów bahtów (1,3 mln USD) na wyposażenie "całodobowej centrali wojennej" do walki z obrażaniem członków rodziny królewskiej w internecie.

Przy okazji tego doniesienia, ale również przy okazji doniesień z Australii, Wielkiej Brytanii czy z naszego podwórka (a więc TP SA) warto przywołać hasło neutralności Sieci (por. Net Neutrality czyli spór o społeczeństwo informacyjne. To nie tylko chodzić może o pieniądze (jak w omawianej w podlinkowanym tekście dyskusji), ale również może chodzić o "rząd dusz" i dławienie krytyki władzy publicznej. Może chodzić, ale nie zastanawiam się teraz, czy w Tajlandii istotnie tak jest, czy nie. Tajlandia jest tu jedynie przykładem, który można już dodać do wspólnego mianownika działań zmierzających do podzielenia internetu.

Nie każdy pamięta wypowiedź Nitina Desai z 2006 roku, który był odpowiedzialny za przygotowanie the Internet Governance Forum (wielostronnej konferencji organizowanej przy ONZ; por. Przygotowania do ateńskiej konferencji the Internet Governance Forum), a który stwierdził publicznie wówczas, że "rozpad internetu może nastąpić w ciągu najbliższych pięciu lat".

Internetyzacja (informatyzacja) stopniowo postępuje w różnych częściach świata. Nie ma społecznej kontroli nad mechanizmami działania tego medium, a jednocześnie kto ma kurek (serwer, router), którym można przyciąć nieco ruch - łatwo może to zrobić ze skutkiem dla całego (lokalnego) społeczeństwa. Nie zawsze musi to polegać na działaniach "złych dostawców internetu o ogólnonarodowej skali działania", którzy dążą do zysku (jak - tak można uprościć przerysowując - w dyskusji w USA na temat Net Neutrality, albo w Polsce - w przypadku degradacji ruchu; por. Decyzja UKE - Net Neutrality po polsku). Czasem więcej do powiedzenia mają ci, którzy kontrolują w danym (lokalnym) społeczeństwie tych operatorów (przedsiębiorstwa telekomunikacyjne, których skala działania, ze względu na globalizację, wykracza często poza granice danego państwa, ale na obszarze danego państwa zobowiązani są przecież do przestrzegania porządku prawnego tego państwa i do kooperacji z władzami...

Ostatnio zarzucono mi, że za dużo linków umieszczam w tekstach, ale to przecież coś takiego jak przypisy:

Sięgnij również do innych tekstów w dziale wolność słowa niniejszego serwisu.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>