CCTV i OPC - na świecie są miliardy artystów wykonawców

Zespół The Get Out Clause gra na przejściu dla pieszychCoraz więcej kilkuliterowych skrótów pojawia się w serwisie. CCTV, czyli Closed Circuit TeleVision, a umieszczone w tytule OPC pochodzi od "Other People's Cameras". Generalnie ludzie wpadli na ciekawy pomysł. Ustawiają perkusje, podłączają głośniki i grają przed kamerami monitoringu miejskiego. Wszystko w Wielkiej Brytanii. Potem - powołując się na ustawę the Freedom of Information Act domagają się wydania materiału filmowego. Bo w cywilizowanych krajach państwo ma obowiązek udostępnić obywatelowi dane, które na jego temat przechowuje (podobnie administrator danych osobowych ma obowiązki informacyjne względem osoby, której dane przetwarza). Bardzo ciekawe.

Zespołem, który wpadł na pomysł tego "procederu" jest The Get Out Clause i chociaż zjawisko powstało już jakiś czas temu, napisał o tym Guy Kawasaki w serwisie How to Change the World: OPC (Other People's Cameras), a przywołując zarówno zmontowany z nagrań CCTV teledysk grupy jak i tekst opublikowany rok temu w Telegraph.co.uk: The Get Out Clause, Manchester stars of CCTV.

Brytyjska ustawa Freedom of Information Act 2000 jest tu odpowiednikiem naszej ustawy o dostępie do informacji publicznej, ale nie do końca. Trzeba by dodać jeszcze naszą ustawę o ochronie danych osobowych, by znaleźć mechanizm, na podstawie którego władze publiczne (ale też inne podmioty, w szczególności przedsiębiorstwa, czy organizacje społeczne) powinny udostępnić każdemu zainteresowanemu informacje, które gromadzone są na jego temat. To zasada demokratycznego państwa prawnego w zakresie ochrony prywatności w ujęciu wertykalnym, czyli w relacji jednostka - państwo (państwo zbiera tyle informacji o obywatelach ile jest niezbędne i uzasadnione, ale jednocześnie ujawnia tym obywatelom, jakie na ich temat gromadzi informacje; por. Chcą bilingów sprzed 12 miesięcy, najlepiej z trzech ostatnich lat). To również zasada systemu ochrony danych osobowych (jeśli ktoś przetwarza, to każdy, czyje dane osobowe są przetwarzane ma prawo do informacji na ten właśnie temat).

Przy okazji widać, jak nagranie z kamery CCTV może przeistoczyć się w utwór audiowizualny (bo wideogramem już jest), no i po raz kolejny pojawia się pytanie o niezbywalne prawo do wynagrodzenia dla artysty wykonawcy (por. Mam nadzieję, że uda mi się opublikować kolejny film, a szczególnie komentarz: Utwór audiowizualny i artystyczne wykonanie w Poznaniu...). To jest ciekawy problem - kiedy takie nagranie z monitoringu staje się utworem (w rozumieniu prawa autorskiego; bo przecież nie zawsze nim jest, nie każdy wideogram jest utworem, no ale producenci wideogramu też mają swoje prawa), kiedy informacja publiczna jest chroniona prawem autorskim i kto jest w stanie to wszystko dobrze i słusznie (zgodnie z jakąś społeczną sprawiedliwością) uregulować od początku.

Poniżej teledysk "zmontowany z nagrań z CCTV"1:


Teledysk grupy The Get Out Clause, opublikowany w serwisie YouTube (proszę czytać opis tego filmu). Ostatnio wyposażyłem się w "kostkę" Metal Zone i w ramach relaksu (ile można siedzieć przed komputerem?) ćwiczę pasaże na przesterowanej gitarze. Teraz zastanawiam się, czy nie wyjść na ulicę i nie zagrać przed jakąś kamerą monitoringu wizyjnego. Może nie powinienem grać sam, by nie ułatwiać zbytnio sytuacji? Przydałby się perkusista, może jakiś saksofon?

Swoją drogą - wychodząc z domu trafiam na kamery monitoringu miejskiego i - jak do tej pory - nie wpadłem na to, by zwrócić się do monitorujących, by wydali mi materiał filmowy, na którym jestem zarejestrowany (interesował mnie monitoring miejski, jednak dopiero po ostatnich tekstach zacząłem się - tak naprawdę - przyglądać: na jakich to działa zasadach). Może czas spróbować? A potem trzeba uderzyć do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i uzyskać wynagrodzenie z tytułu artystycznego wykonania. Przecież za sprzęt do monitoringu ktoś zapłacił, a w cene nośników i urządzeń rejestrujących wliczone były przy zakupie opłaty na rzecz twórców i artystów wykonawców właśnie (art. 20 ustawy). Dziś do tekstu Na świecie są miliardy twórców dodałbym jeszcze jedną tezę: na świecie są też miliardy artystów wykonawców. I cóż z tym zrobicie?

Przeczytaj również:

  1. 1. I zupełnie nie przeszkadza w tym wszystkim, że teledysk okazał się być nie do końca taki, jak się ludziom wydawał (otóż część nagrań spreparowano, a więc nie pochodzą z monitoringu): The video clip filmed entirely by cctv cameras... or so we thought; tam też wypowiedź gitarzysty: "The original intention was to use cctv exclusively, but it wasn't possible because of the limited footage we were able to get back under the government acts"

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

W cenie urządzeń CCTV

W cenie urządzeń CCTV służących do rejestracji (zapisu) sygnałów wizyjnych nie ma opłat na rzecz twórców i wykonawców. Najczęściej zapis okresowo przechowywany jest na "twardych dyskach". Więc jak wyżej.
Czasami wykonywany jest "zrzut podejrzanych scen" na dyski DVD-R, ale to przecież "ceny" raczej nikłe.
Sygnału audio zazwyczaj się nie nagrywa ...

wideogram?

A czy nagranie z monitoringu wizyjnego nie będzie materiałem urzędowym - wyłączając jednoznacznie stosowanie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (w tym wypadku w zakresie praw pokrewnych oczywiście? Skoro ma być wideogramem, to kto jest producentem? I może jeszcze organ ścigania, czy strażnik miejski będzie licencjodawcą z tytułu udostępnienia prawa wyłącznego z prawa pokrewnego?

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>