Policja kanadyjska nie chce ścigać dozwolonego użytku?

Doniesienia dotyczące tego, że "kanadyjska policja będzie tolerować piractwo na własny użytek" wymaga komentarza. Takie notatki pojawiły się również w Polsce. Uważam, że gdyby polska policja wydała komunikat, że np. nie będzie ścigała czegoś, co uznane jest za naruszenie przepisów prawa karnego - byłby to skandal. W przypadku pojawiających się właśnie depesz na temat oświadczenia policji kanadyjskiej zachodzi pewna manipulacja. Polega ona - jak ja to widzę - na tym, że działanie w zakresie użytku osobistego nie jest naruszeniem prawa autorskiego. Trudno zatem, by policja ścigała tego typu działanie. Dlatego, poza określeniem "piractwo", które pojawia się w takich doniesieniach, samo oświadczenie nie jest niczym nadzwyczajnym. Fakt, że określenie to pojawia się w kontekście oświadczenia policji może wskazywać raczej na charakter sporu, który toczy się w warstwie medialnej: chodzi, jak sądzę, o zakodowanie w świadomości opinii publicznej, że również użytek osobisty powinien być uznany za sprzeczny z prawem.

W Dzienniku Internautów pojawiła się notatka Kanada: policja toleruje prywatne piractwo. Tam też można przeczytać: "Kanadyjska policja oficjalne zapowiedziała, że nie będzie już ścigać prywatnych osób, które pobierają materiały z sieci p2p na własny użytek, gdyż nie widzą szans na zlikwidowanie tego procederu".

Pomyślałem w pierwszej kolejności, że może doszło do pojawienia się szumu medialnego, wynikającego z takiego, a nie innego tłumaczenia materiałów źródłowych. Jednak nie. Istotnie - inne źródła podają podobną treść. Canadian Police Tolerates Piracy For Personal Use i tutaj: "According to the Canadian police it is impossible to track down everyone who downloads music or movies off the Internet. The police simply does not have the time nor the resources to go after filesharers". We francuskojęzycznym serwisie Le Devoir można sięgnąć do notatki Les pirates peuvent dormir tranquilles, a tam cytat z policji: "Le piratage [de musique par l'entremise d'Internet ou d'autres médias] pour usage personnel n'est plus ciblé".

Spór o dozwolony użytek toczy się w warstwie medialnej już "pełną parą" i wszystkie chwyty w tej bitwie wydają się dozwolone. To, co zasługuje na uwagę, to informacja wskazana prez Dziennik Internautów, a mianowicie, że "w zeszłym tygodniu kanadyjskie Ministerstwo Przemysłu opublikowało raport, z którego wynika, iż wymiana plików p2p w Sieci nie tylko nie powoduje spadku sprzedaży oryginalnych płyt, ale nawet przyczynia się do jej wzrostu". I ten raport dostępny jest na kanadyjskich, ministerialnych stronach: The Impact of Music Downloads and P2P File-Sharing on the Purchase of Music: A Study for Industry Canada.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Tu chodzi o p2p

i myślę że Ty też dokonujesz pewnej manipulacji i "szumu medialnego" kojarząc pobieranie materiałów z p2p z dozwolonym użytkiem. Gdyby chodziło o ściąganie plików z WWW, czy FTP to faktycznie byłby dozwolony użytek i nikt nie miałby prawa tego ścigać. Natomiast w przypadku p2p ściągając równocześnie udostępniasz, i to teoretycznie jest podstawa do ścigania. Na tym opiera się przeciez działanie wszystkich firm typu MediaDefender, TSP itp. "namierzających" użytkowników p2p i wysyłających do adminów sieci "listy z pogróżkami" o zaprzestanie tego procederu. Może nie miałeś okazji widzieć takich listów, ja jako admin miałem niejednokrotnie. Zawsze w tych listach wskazane jest naruszenie prawa autorskiego poprzez UDOSTĘPNIANIE w sieci p2p określonego materiału np. filmu w określonym dniu i godzinie. Nikt nigdy nie dostał listu grożącego jakimikolwiek konsekwencjami za to, że coś ściągał.
Natomiast inną zupełnie sprawą jest fakt, że policja kanadyjska wykazała się tu po prostu rozsądkiem stwierdzając, że ściganie tego typu naruszeń jest nierealne. Nie od dzisiaj twierdzę że p2p powinno być zalegalizowane, być może za jakąś niską ryczałtową opłatą tak jak to proponowała słynna "ustawa Skubikowskiego" ;-), ale ściganie tego jest bez sensu.

p2p (2)

Błagam. Nie u żywajmy określeń
1) "Nie od dzisiaj twierdzę że p2p powinno być zalegalizowane",
2) "Natomiast w przypadku p2p ściągając równocześnie udostępniasz, i to teoretycznie jest podstawa do ścigania"
bo p2p jest oczywiscie legalne. To pewne działania wykonywane z użyciem technik p2p, mogą być sprzeczne z prawem. Nie mówmy też generalnie, że przy użyciu p2p każdy jest jednocześnie rozpowszechniającym.
Takie stwierdzenia wprowadzają permanentnie w błąd mniej doświadczonych "vaglonautów".

Zakładając dobrą wolę piszącego trzeba byłoby powiedzieć :
1)"Nie od dzisiaj twierdzę że p2p powinno być UREGULOWANE W SZCZEGÓLNY SPOSÓB"
2) "Natomiast w przypadku p2p NIEKTÓRE rodzaje używanego przez użytkowników OPROGRAMOWANIA, powodują, że - JEŚLI NIE ZADECYDUJESZ INACZEJ NIŻ W ZOSTAŁO ZA CIEBIE ZADECYDOWANE W DOMYŚLNYCH USTAWIENIACH - ściągając równocześnie udostępniasz, i to teoretycznie jest podstawa do ścigania."

Pozdrawiam

Wiewiór

analizując przytoczony fragment

"According to the Canadian police it is impossible to track down everyone who downloads music or movies off the Internet."

"The police simply does not have the time nor the resources to go after filesharers."

Pierwsze zdanie - dziwne, drugie - prawidłowe. Dlaczego jednak sformułowano to tak a nie inaczej? Niekompetencja w takiej sprawie - wątpię, raczej celowy zabieg mieszania w głowach.

uparcie powracające półprawdy...

> Natomiast w przypadku p2p ściągając
> równocześnie udostępniasz,

Nie zawsze. Nie we wszystkich sieciach
jest to niezbędne, wymagane,
lub nie dające się obejść.

> i to teoretycznie jest podstawa do ścigania.

Zakładając, że udostępniasz materiały
objęte prawem autorskim, wbrew woli
autorów.

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>