Rzecznik Praw Obywatelskich chce alternatywnych form głosowania. Niestety.

"Sprawdzonymi rozwiązaniami w tej kwestii mogą pochwalić się Litwa, Łotwa, Słowacja oraz Estonia która jako pierwsze państwo w Europie Wschodniej, zdecydowała się na wprowadzenie głosowania za pomocą internetu (tzw. e-voting)" - napisał Rzecznik Praw Obywatelskich w oświadczeniu przesłanym mediom, w którym to oświadczeniu opowiedział się za wprowadzeniem alternatywnych form głosowania, by ułatwić udział obywatelom w wyborach. Ehhh...

Sam już nie wiem, czy nie lepiej udać się na wewnętrzną emigrację, niż walczyć z tym trendem. Zgadzam się z główną tezą Rzecznika Praw Obywatelskich, tj., że przepisy prawa wyborczego powinny ułatwiać obywatelom udział w wyborach. Ale uważam, że e-voting (a w przypadku tez RPO chodzi o wybory "przez internet", nie zaś takie z wykorzystaniem maszyn wyborczych w lokalach wyborczych, bo RPO krytykuje "procedury wyborcze, które przewidują obowiązek osobistego stawiennictwa w obwodowych komisjach wyborczych"), a więc e-voting uważam za zagrożenie dla demokracji (oraz praw człowieka jako takich, dlatego się zafrasowałem czytając oświadczenie RPO).

Oświadczenie Rzecznika Prawo Obywatelskich opublikowano w serwisie rpo.gov.pl, ale niestety jedynie w formacie PDF i to w takim, który jest zeskanowaną bitmapą. W efekcie osoby, które mają dysfunkcję wzroku a korzystają z różnych alternatywnych - nomen omen - przeglądarek internetowych, pomagających zapoznać się z materiałami gromadzonymi w internecie (a korzystają z nich nawet niewidomi, którzy czytają - jak wiem - serwis VaGla.pl; por. również dział accessibility niniejszego serwisu) nie będą mogli sobie przeczytać stanowiska RPO, a to trochę dyskryminujące ze względu na niepełnosprawność, jak mi się wydaje... A weźmy takie głosowanie przez internet: skoro nie myśli się o dostępności zasobów internetowych dla wszystkich, to czy pomyśli się o tym, by system wyborczy był dla niewidomych dostosowany? Pomijam tu wszystkie te kwestie związane z manipulacjami wyborczymi, nieprzeliczaniem głosów z powodu wolnych neutronów z nieba, czy innych cudów, pomijam fakt, że transmisja internetowa jest poddawana monitoringowi odpowiednich służb w ramach retencji danych telekomunikacyjnych i pomijam też to, że albo wybory "przez internet" albo tajność głosu (nie mówiąc o handlowaniu), odhumanizowania wyborów nie pomijam, ale walka o przestrzeganie praw człowieka to to, co - jak mi się wydaje - jest głównym celem ombudsmana...

O ile - od biedy - potrafię zrozumieć cynicznych polityków przekazujących wyborcom w kampanii wyborczej różne chwytliwe hasła ("wybory przez internet" adresowane są - moim zdaniem - do tych, którzy, co prawda korzystają z komunikatora, ale nie są na tyle zaawansowanymi użytkownikami internetu, by przypuszczać, że ktoś poza nimi i adresatem wiadomości może czytać to, co tam piszą - niestety użytkownicy internetu w coraz większej części składają się z użytkowników niezbyt zaawansowanych technicznie), to przecież taka sytuacja w przypadku RPO nie ma teraz miejsca, bo RPO jest apolityczny i chroni prawa człowieka niezależnie od tego na kogo taki człowiek chciałby oddać głos. Nota bene - jest już po wyborach i liczę na to, że politycy, którzy w czasie kampanii wyborczej głosili tezy o konieczności wprowadzenia elektronicznych wyborów teraz już nie będą do nich wracać w trakcie kadencji. Skąd zatem u Rzecznika pomysł na e-voting?

A może wypada pogratulować (dla odmiany) lobbystom firm oferujących rozwiązania do elektronicznych wyborów? Jeśli to ich zasługa, to z szacunkiem i podziwem chylę czoła. Trudno się sprzedaje rozwiązania do powszechnych wyborów, bo ile ich można sprzedać? To "niszowy" rynek. A jeszcze ci wszyscy wścibscy badacze, którzy szukają dziury w całym, jakby ktoś im płacił za to, że drugiemu nie dają zarobić...

Może ktoś od Rzecznika przeczyta Stanowisko w sprawie głosowania elektronicznego w wyborach powszechnych (opublikowane jako html, jako pdf i odt). Może Rzecznik zmieni zdanie. Może. Może prokuratorów Rzecznika przekonają też doniesienia i komentarze gromadzone przeze mnie w dziale wybory niniejszego serwisu.

Nie wiem co mam jeszcze napisać. Może tylko podam link do felietonu pokazującego, jak zrobić by polscy internauci w liczbie blisko 10 milionów (pamiętajmy, że wszystkich internautów w Polsce jest 14,5 miliona) chcieli by powstała polska placówka dyplomatyczna na Marsie.

Opcje przeglądania komentarzy

Wybierz sposób przeglądania komentarzy oraz kliknij "Zachowaj ustawienia", by aktywować zmiany.

Alternatywne formy głosowania...

piper's picture

Trudno mi komentować stanowisko RPO - mam dziwne wrażenie, że jest to człowiek, który chce dobrze, ale nie ma zielonego (ani żadnego innego pojęcia) o problemach z taką koncepcją. Sam jestem przeciwny e-vote, co nie znaczy, że uważam ogólnie za zbędne alternatywne formy głosowania.

Chyba najprostszą (słyszałem, iż stosuje się na Ukrainie) są ruchome urny, które docierają do osób o ograniczonej mobilności (a nawet rozszerzmy to na dowolnych chętnych): proste, tanie (w porównaniu z przystosowaniem lokali czy technologii e-v), przejrzyste (są pewne zagrożenia, ale porównywalne z zagrożeniami każdych innych wyborów).

Głosowanie na odległość, czy to przy pomocy komputera, czy poczty, czy w każdy inny sposób nie wymagający osobistego kontaktu uważam za dopuszczalne, ale w wyjątkowych sytuacjach, na wniosek osoby - ale pod jednym warunkiem, nie mogą być anonimowe (co znosi jedną z fundamentalnych zasad głosowania), i tak nie będą, a w ten sposób ogranicza się inne nadużycia i nie udaje, iż takie wybory są anonimowe. Dlatego też uważam to za ostateczność.

Dziwi mnie nastawienie rzecznika do wyborów na odległość, bez kontaktu osobistego, bo naprawdę jeszcze bardzo dużo można ulepszyć w obecnym trybie wyborczym, a kartka papieru ciągle ma wiele zalet.

Fotyga: program komputerowy winien opóźnieniom wyborczym

VaGla's picture

I to może być ciekawe w kontekście pomysłów na e-voting: Fotyga: to program komputerowy jest winny opóźnieniom, a tam:

Minister spraw zagranicznych Anna Fotyga winą za opóźnienia w przekazywaniu danych z komisji wyborczych umiejscowionych za granicą, obarczyła program komputerowy, dostarczany ambasadom i konsulatom przez PKW. Ostateczna wersja tego programu miała być przekazana w niedzielę o godz. 19.00. Jak mówiła Anna Fotyga, czuje się osobiście dotknięta, gdy służba zagraniczna jest w taki sposób atakowana.

--
[VaGla] Vigilant Android Generated for Logical Assassination

powyborcza mysl

Glosowalem w niedziele, dostalem dosc gruba ksiazeczke z kandydatami do sejmu. Gdzies w srodku na jednej kartce w odpowiedniej kratce, dosc malej zreszta, postawilem x. A potem mnie naszly watpliwosci. Czy ludzie ktorzy beda to liczyc czegos niedopisza uniwazniajac moj glos (w Krakowie oddano ponad 8k niewaznych glosow, czyli AFAIR dwa razy wiecej niz miedzy "jedynkami" dwoch najwiekszych partii, gdzies indziej zlapano czlonka komisji ktory cos dopisywal do glosow ktore zliczal) a moze dopisza i podlicza tylko to co dopisali (czy oni przegladaja uwaznie wszystkie kartki i wszystkie kratki?).

Stwierdzilem, ze najmniej watpliwosci mialbym gdyby wybory wygladaly tak:

Ide do lokalu wyborczego, zamiast wielkich kart i grubych ksiazek, dostaje mala kartke z pieczatka oczywiscie. Ide z ta kartka za kurtyne i tam czeka maszyna za pomoca ktorej wybieram kandydatow (w ten sposob eliminuje sie przy okazji przypadkowe pomylki powodujace niewaznosc glosu, wszak automat nie pozwoli na skreslenie do sejmu ludzi z kilku list albo zaglosowanie na wiecej kandydatow na senatorow niz jest to dozwolone). Wybieram wrzucam karte do maszyny a ta drukuje, moge przeczytac od razu czy moj glos sie zgadza. Karte wrzucam do urny, po podliczeniu glosow z urny mamy wyniki. Maszyna moglaby rejestrowac glosy i w ten sposob mielibysmy zaraz po zakonczeniu wyborow nieoficjalne wyniki ale bardzo dokladne wyniki. W ten sposob mialbym mniejsze obawy ze przy liczeniu glosow cos zmanipuluja.

Mąż zaufania

Z tego co pamiętam każda partia/senator może wyznaczyć męża zaufania w każdym okręgu, w którym kandyduje. Jest to osoba, która patrzy na ręce komisji. W przypadku internetowych wyborów będzie można zainstalować hypervisor zaufania na każdym komputerze biorącym udział? Skąd pewność, że taki program nie będzie ingerował w wyniki albo nie zamieni się w spyware po wyborach?

Makdaam: To odpowiedz na

Makdaam: To odpowiedz na mój komentarz?
Wydaje mi się, że napisałem dość wyraźnie liczenie chciałbym aby zostało jak dotychczas tylko zamiast wielkich kart z zakreślonym z krzyżykiem w małej kratce, liczonoby podstemplowane pieczęcią komisji (tak jak teraz) karty na których wydrukowany byłby głos. Głosem, byłoby to co jest na papierze, wyborca widzi swój głos wrzucając do urny i ma (a przynajmniej ja miałbym) większą pewność, że przy liczeniu głos nie zostanie zmanipulowany. Wyniki z maszyny miałyby charakter pomocniczy zamiast emocjonować się sondażami w noc powyborczą moglibyśmy analizować wiarygodniejsze dane z maszyn wyborczych. A po 2 dniach mielibyśmy oficjalne wyniki, tak jak teraz, liczone w taki sam sposób.

Wolne neutrony to rzeczywisty problem

Z tego co pamiętam to obecnie zbliżamy się do momentu miniaturyzacji, kiedy promieniowanie jonizujące (tła) jest w stanie skutecznie zakłócać pracę mikroprocesorów (a nawet trwale je uszkadzać). Tak więc te ''wolne neutrony'' żadnym cudem nie są, a realnym zagrożeniem :P

AJF/WarX

ps. Czekam aż potentaci zaczną wykupywać cały ołów etruski na obudowy do procesorów ;)

Rymarz

Maltan's picture

Trzecią rozważaną zmianą jest dopuszczenie głosowania internetowego. Ferdynand Rymarz podkreśla, że PKW najbardziej chciałaby wprowadzić powszechne głosowanie elektroniczne. Zastrzega jednak, że taka zmiana byłaby kosztowna i konieczne byłoby znaczne wsparcie z budżetu państwa.

Za: Wp

Wojciech

Piotr VaGla Waglowski

VaGla
Piotr VaGla Waglowski - prawnik, publicysta i webmaster, autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. Członek Rady ds Cyfryzacji przy Ministrze Cyfryzacji, ekspert w Departamencie Oceny Ryzyka Regulacyjnego Ministerstwa Rozwoju, felietonista miesięcznika "IT w Administracji" (wcześniej również felietonista miesięcznika "Gazeta Bankowa" i tygodnika "Wprost"). Uczestniczył w pracach Obywatelskiego Forum Legislacji, działającego przy Fundacji im. Stefana Batorego w ramach programu Odpowiedzialne Państwo. W 1995 założył pierwszą w internecie listę dyskusyjną na temat prawa w języku polskim, Członek Założyciel Internet Society Poland, pełnił funkcję Członka Zarządu ISOC Polska i Członka Rady Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Był również Członkiem Rady Informatyzacji przy MSWiA, członkiem Zespołu ds. otwartych danych i zasobów przy Komitecie Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji oraz Doradcą społecznym Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej ds. funkcjonowania rynku mediów w szczególności w zakresie neutralności sieci. W latach 2009-2014 Zastępca Przewodniczącego Rady Fundacji Nowoczesna Polska, w tym czasie był również Członkiem Rady Programowej Fundacji Panoptykon. Więcej >>