VaGla's blog

Okładka na miarę GrandFront 2013

GrandFrontWczoraj odbyła się Gala Finałowa z okazji wręczenia nagród w XII edycji Konkursu Izby Wydawców Prasy na Prasową Okładkę Roku - GrandFront 2013. Miło mi zatem napisać dziś, że w kategorii czasopisma branżowe nagrodę GrandFront otrzymała okładka miesięcznika "Press", na której się znalazłem (por. Można mnie kupić, czyli okładka "Press"). Fotografię zrobił Krzysztof Opaliński, okładkę wykonał Michał Stasiak. Myślę sobie, że mam w tym GrandFroncie swój skromny udział, ponieważ to był mój pomysł, by wystąpić z lupą. O mały włos wówczas udałoby mi się zdobyć kolczugę i nie wiadomo, jakby się potem potoczyły losy tej okładki.

Prowokacyjna teoria wąglowa bez przypisów

Piotr Wągl w Annales seu Cronicae incliti Regni Poloniae Jana Długosza, w rękopisie pierwszej redakcji podługoszowej z 1572 rokuInteresuję się informacją, a to się czasem konkretyzuje w różnych dziedzinach: dostęp do informacji publicznej, genetyka, znaki towarowe - loga, herby państwowe, archiwalia, http://prawo.vagla.pl/node/10071informatyzacja... Rola obiegu i nadawania znaczenia informacjom w procesie państwotwórczym też są ciekawe. A ponieważ dawno temu ciekawiło mnie skąd się wzięło moje nazwisko, to podjąłem studia nad występowaniem przeróżnych nazwisk "węglowskich". Nazwisk noszonych przez różnych, prawdopodobnie zupełnie ze sobą nie spokrewnionych ludzi. Przez ostatnie 25 lat zebrałem sporo notatek. Kiedyś trafiłem na Piotra Wągla, który brał udział w bitwie pod Grunwaldem. O wielu rycerzach powstały wielkie elaboraty, a ów Piotr do dziś zupełnie nieznany jest badaczom. Poniżej znajduje się tekst prowokacyjny. Stanowi pułapkę (ostrzegam!) dla tych, którzy trafią tu dzięki wynikom wyszukiwania. Celem jego jest sprowokowanie historyków do podjęcia studiów nad Wąglami. Wydaje mi się, że jest to wdzięczny temat, a całkiem - do tej pory - pomijany w literaturze. Zatem czujcie się Państwo wkręcani. Również tym, że chociaż na konkretnych źródłach ten tekst się opiera, to jednak nie używam w nim przypisów. Ale znaczną część tych informacji da się znaleźć np. dzięki zdigitalizowanym opracowaniom i książkom. Wystarczy zatem zapytać Google Books. Ostatecznie zawsze można lekturę poniższego potraktować jak rozrywkę. Coś z pogranicza literatury fantasy. Coś zupełnie mało poważnego i bez większego znaczenia dla życia i zdrowia. Liczę zatem, że poważni badacze nie poczują się dotknięci obrazoburczymi tezami, które z lektury tego tekstu mogą wynikać. Zapraszam do lektury.

Kolejna reorganizacja i podziękowania za wspólne lata w radach Fundacji Nowoczesna Polska i Fundacji Panoptykon

Dziękuję zespołom Fundacji Nowoczesna Polska i Fundacji Panoptykon za zaszczyt i przyjemność, jakie były moim udziałem w związku z ponad czteroletnim pełnieniem funkcji w Radach tych Fundacji. Z dniem 1 lutego złożyłem mandaty w Radzie Fundacji Nowoczesna Polska oraz w Radzie Programowej Fundacji Panoptykon, jednocześnie wyrażając nadzieję na dalszą, owocną kooperację.

Siedemnaście lat

Rozrubysław w hełmie i futrzeW tym roku o mało przegapiłbym (siedemnaste już) urodziny serwisu. Szykuję się do przeprowadzenia pewnych istotnych zmian organizacyjnych oraz do modyfikacji paradygmatu podejmowanych działań. Jakkolwiek brzmi to dość sucho i enigmatycznie, to porządkuje właśnie swój strukturalny udział w pracach organizacji pozarządowych. Działają sprawnie, zatem mogę przyjrzeć się innym odcinkom. Nie chodzi o kandydowanie do Parlamentu Europejskiego (do czego mnie tu różni ludzie namawiają). W nadchodzącym roku mam zamiar skoncentrować się na budowaniu narzędzi analizy działania państwa w sferze normatywnej. No i mam pomysł na to, co dalej po 10 tysiącach opublikowanych w tym serwisie tekstów.

Z perspektywy tygodnia nadal jestem pod wrażeniem organizacji MediaTORÓW

Statuetka Plebiscytu MediaTORYMinął tydzień od wizyty w Krakowie. Spotkało mnie tam wyróżnienie. W plebiscycie MediaTORY zostałem wyróżniony w kategorii ReformaTOR. Oczywiście sama nominacja była w tym plebiscycie wyróżnieniem. W końcu to plebiscyt, w którym do głosowania uprawnionych było w tym roku "blisko 10 tysięcy studentów z 19 uczelni w Polsce". Otrzymałem wyróżnienie za materiały w niniejszym serwisie, "które zmieniają rzeczywistość z dobrym skutkiem". Spotkało mnie to akurat teraz, gdy - po opublikowaniu dziesięciu tysięcy tekstów - zastanawiam się "co dalej?". No ale nie o tym dziś będę pisał. Po pierwsze - pomyślałem sobie, że to dobry pomysł, by poczekać z opublikowaniem tego tekstu tydzień od wydarzenia. Dookoła jest taka masa zdarzeń, informacja goni informację, wszystko zlewa się niczym krajobraz za oknem szybko pędzącego pociągu. Tygodniowa perspektywa robi różnicę (może to jest pomysł na dalsze działanie: mniej, ale z większym dystansem?). Po drugie - to organizatorom tego plebiscytu należą się ukłony. Nie tylko p. Ewelinie Bochenek, Koordynatorowi Głównemu Plebiscytu MediaTory, ale całej załodze.

Można mnie kupić, czyli okładka "Press"

Piotr Waglowski na okładce miesięcznika Press - listopad 2013Wypada odnotować, że udzieliłem wywiadu do aktualnie dostępnego w sprzedaży wydania miesięcznika "Press" (listopad 2013). Straszę teraz brodatą twarzą z okładek periodyku poświęconego mediom, reklamie i public relations. Czy czytelnicy mojego serwisu znajdą tam jakieś nowe moje tezy? To pewnie zależy od tego, jak wiele z tekstów opublikowanych na VaGla.pl udało im się wcześniej przeczytać. Wywiad w prasie papierowej rządzi się swoimi prawami. Trzeba go zmieścić w zadanej objętości, a papier nie jest z gumy. Korzystając z okazji mogę jednak odwrócić bieguny komunikacji i tutaj wskazać materiały, które mogą stanowić uzupełnienie tego, co w wywiadzie się pojawiło - dla tych, którzy nie śledzili wcześniej mojej aktywności publicystycznej, a wyszukiwanie materiałów źródłowych w serwisie udostępniającym ponad 10 tys. tekstów stanowi dla nich pewien problem.

ASZdziennik nominowany do nagrody MediaTory 2013

Logo plebiscytu MediaToryMediaTory to Plebiscyt, w którym studenci dziennikarstwa z całej Polski wybierają dziennikarzy i ludzi mediów, których działalność w danym roku akademickim uznali za wzorową. Całe środowisko dziennikarskie niezwykle sobie ceni tę nagrodę, która przyznana będzie już po raz siódmy. Przeglądając materiały opublikowane na temat ogłoszonych niedawno nominacji nie sposób nie zauważyć pewnej prawidłowości - wydawcy i redakcje odnotowują w tytułach swoich tekstów głównie związanych ze sobą dziennikarzy. Byłem ciekawy, czy nominację do nagrody MediaTory odnotuje również ASZdziennik, który funkcjonuje w Sieci z podtytułem "najlepsze zmyślone newsy w kraju". Ponieważ nominacja dla ASZdziennika jest faktem - zgodnie z moimi przypuszczeniami zainteresowany periodyk nie mógł sam odnotować tego zdarzenia na swoich łamach. Wyłamałby się wszak z przyjętej przez siebie konwencji. A ponieważ nikt inny nie odnotował w tytule swojego newsa tegoż wydarzenia - pomyślałem, że to niesprawiedliwe. Dlatego postanowiłem, że wspomogę twórców ASZdziennika i poświęcę im tytuł swojego tekstu. Przy okazji odnotuję, że mnie również w tym roku spotkał splendor nominacji w tym plebiscycie.

Kocham Pana, Panie Wojtku

Pomyślałem, że muszę się odnieść do tekstu p. Wojciecha Orlińskiego. To niezwykle ważne. W skrytości ducha liczę na to, że p. Orliński poświęci mi jeszcze trochę swego, jakże cennego, czasu. Bo o ile ja sam siebie nie nazywam "znanym prawnikiem", to przecież po jeszcze kilku tekstach tak wybitnego dziennikarza, zdecydowanie nim będę, c'nie? Oczywiście wszystko trzeba robić z umiarem. Nie chciałbym być znany z tego, że przy okazji pisania o mnie p. Orliński się cały rozpuknął przy klawiaturze, albo, jak mi tu sugerują koledzy, że mu pęknie jakaś żyłka. Ale niech pisze więcej, proszę o więcej! Panie Wojtku! Niech Pan pisze! Poza tym chciałem dać p. Orlińskiemu sygnał, że zapoznałem się z Jego tekstem. To chyba ważne dla dowolnego autora, nie tylko tych najrzetelniejszych, że ktoś go czyta. I chciałem też tą drogą przekazać feedback, że lektura tekstu p. Orlińskiego wprawiła mnie w doskonały humor. Zastanawiam się nawet, czy nie nagrać na wideo i nie opublikować w YouTube wyznania miłości p. Orlińskiemu. Nie wiem tylko, skąd mam teraz wziąć takie baloniki w kształcie serduszek, takich czerwonych, które mogłyby się unosić w tle. Mógłbym nawet zaśpiewać specjalnie dla Niego piosenkę! Ach, jakże ten tekst był inspirujący.

To jest dziesięciotysięczny tekst opublikowany w serwisie VaGla.pl Prawo i Internet

10K na tle pieczęciDziesięć tysięcy tekstów. Nie wszystkie są tej samej długości. Początkowe notatki mają po jednym lub kilka zdań. Potem trochę się rozpisałem. W każdym razie szczęśliwie dotarłem do dziesięciotysięcznego wpisu opublikowanego w tym serwisie. Zajęło to łącznie szesnaście i pół roku. Od dziewięciotysięcznego tekstu minęło ponad 3 lata. To dłużej, niż przy osiąganiu wcześniejszych kamieni milowych. Wiele się przez te trzy lata wydarzyło. Rejestr stron i usług niedozwolonych, audiowizualne usługi medialne na żądanie (tu premier wycofywał projekt z Senatu), niesławna "poprawka Rockiego" (uznana za "wrzuconą" niezgodnie z Konstytucją), ACTA ... W ciągu tych trzech lat rozwinęły się też inne ośrodki analityczne i komentatorskie. Być może osiągnięcie tych 10K tekstów to dobry moment, by zakończyć pisanie?

Ważna informacja na temat możliwej publikacji ogłoszeń w serwisie VaGla.pl Prawo i Internet

Szanowni Państwo, pragnę niniejszym ogłosić, że wprowadziłem do cennika usług, które mogą być realizowane w ramach serwisu VaGla.pl Prawo i Internet, następujące dwie usługi: 1) publikacja przez okres 14 dni na stronie głównej serwisu umieszczonego w lewym górnym rogu witryny internetowej obramowanego ogłoszenia, zajmującego nie mniej aniżeli 20% powierzchni internetowej widocznej na ekranie komputera*), 2) publikacja przez okres 14 dni na stronie głównej serwisu umieszczonego w prawym górnym rogu witryny internetowej obramowanego ogłoszenia, zajmującego nie mniej aniżeli 20% powierzchni internetowej widocznej na ekranie komputera*). Pomyślałem, że wprowadzenie takich pozycji do katalogu możliwych usług może być interesujące.